Myślisz o podróży z niemowlakiem?

Z doświadczenia wiem, że czym mniejsze dziecko tym łatwiej się z nim podróżuje. Raz, że nie marudzi dwa, że w podróżowaniu jest tańsze 🙂 Do drugiego roku życia bilet lotniczy dla dziecka kosztuje 10% ceny biletu dla dorosłego.  Jeżeli się zastanawiasz nad podróżą ze swoim niemowlakiem, nie obawiaj się, tylko się dobrze przygotuj.

W jakim wieku dzieci mogą latać?

Ja latałam już z dwumiesięczna córeczką. Koleżanka leciała z 10 dniowym synem. Nie uważam tego za dobry pomysł, bo latanie na duże odległości 10 dni po porodzie jest niebezpieczne zwłaszcza dla kobiety w połogu. Jednak dla zdrowego maluszka taka podróż, po konsultacji z lekarzem,  nie stanowi zagrożenia.

Nowy Jork

Gdzie jechać?

Czy samochodem, czy samolotem pamiętaj, że niemowlę jest bardzo delikatne także wybieraj wakacje w takim miejscu gdzie bez obaw będziecie mogli zwrócić się do lekarza, zostać w szpitalu, kupić mleko modyfikowane, czy niezagrożoną żywność dla matki karmiącej. Wybieraj takie miejsca gdzie będziesz mógł się porozumieć. Jadąc nawet do Francji możesz mieć problemy z komunikacją po angielsku w szpitalu czy u lekarza.

Singapur

Jakie dokumenty ze sobą zabrać?

Wyrobienie paszportu dla malucha to najwyżej miesiąc. Można to zrobić od razu po zarejestrowaniu dziecka. Fotograf będzie wiedział jak zrobić zdjęcie niemowlakowi do paszportu.

Ja dodatkowo biorę w podróż świadectwo urodzenia dzieci, żeby nie było wątpliwości że dzieci są moje, gdyż paszport mam jeszcze na panieńskie nazwisko. Książeczki zdrowia, mogą być potrzebne na wypadek wizyty u lekarza.

Zawsze sprawdź jakie dokumenty są potrzebne w kraju do którego się wybierasz, wiza itd.

Paryż

Jak się przygotować do podróży?

Dla mnie długa podróż z dziećmi czy samochodem czy samolotem jest tak samo męcząca. W samochodzie nie czuje się presji innych pasażerów, którym może przeszkadzać płacz dziecka, ale maluszek musi długo siedzieć w jednej pozycji. W samolocie można chodzić z dzieckiem, karmić piersią, położyć itd.

Bądź pewna, że Twoje dziecko może lecieć. Skonsultuj się z lekarzem.  Przeciwwskazaniem może być np. płyn w uszach dziecka, ciśnienie podczas startu i lądowania może spowodować, że będzie to bardzo bolesne dla dziecka, a nawet spowodować szkody w uchu wewnętrznym.

Co ze sobą zabrać w podróż:

1. dużo pieluszek na zmianę i mokrych chusteczek;

2. ubrania na zmianę (parę kompletów);

3. rajstopki, swetry, kocyk – w samolocie jest zawsze zimno, zwłaszcza na długich lotach;

4. nie licz że w samolocie dostaniesz jedzenie dla dziecka, jeżeli karmisz nie tylko piersią weź ze sobą wszystko co dziecko regularnie je;

5. butelki na mleko, sok czy wodę – weź co najmniej dwie gdyż nie będziesz mogła umyć w samolocie;

6. jeżeli karmisz mlekiem modyfikowanym, weź ze sobą pudełeczka czy torebeczki z już odmierzonym proszkiem, aby łatwo było nasypać do butelki;

7. chrupki kukurydziane dla już trochę starszego dziecka – super na najtrudniejsze chwile;

8. ulubione książeczki, gryzaki, smoczki, przytulanki itd.;

9. weź małe, nowe, ciekawe zabawki, które malucha mogą zainteresować na dłużej;

10. chusta lub nosidełko – będą bardzo przydatne na lotnisku i w samolocie;

11. paracetamol – na wypadek gorączki;

12. woda, soki – podróżując z dzieckiem ochrona lotniska pozwoli Ci wziąć wodę oraz inne płyny dla dziecka;

13. mały kocyk, rozkładana mata do przewijania, abyś mogła położyć na podłogę. Jeżeli Twoje dziecko jest już siedzące będzie mogło się bawić siedząc na podłodze;

14. wózek – prócz bagażu dodatkowo można wziąć wózek dla dziecka; latając z przesiadką można odebrać wózek przy drzwiach samolotu (trzeba to wcześniej zgłosić przy nadawaniu bagażu, taka możliwość zależy także od linii lotniczych) , wózek jest bardzo przydatny gdy będziesz czekać parę godzin na następny samolot.

Pamiętaj, że w samolocie jest mało miejsca, więc zorganizuj się dobrze i nie bierz zbyt dużo rzeczy, gdyż będzie Ci to przeszkadzać w podróży.

Singapur

Singapur

Podczas podróży.

Korzystaj z tego, że jesteś z niemowlakiem. Podróż samolotem jest długa, a ze względu na bezpieczeństwo kolejki na lotnisku są długie. Podróżując z małym dzieckiem masz zawsze pierwszeństwo, nie stój w kolejce kiedy nie musisz. Nie powinnaś być zmęczona, ani Twój maluszek nim wejdziesz na pokład samolotu.

Zaprzyjaźnij się ze wszystkimi. Poznaj stewardesy, powiedz że będziesz potrzebować pomocy. Jeżeli jest to starsze dziecko, poznaj je z ludźmi dookoła siebie, bo może będziesz potrzebowała skorzystać z toalety i ktoś będzie musiał zostać z Twoim maluchem.

W dużych samolotach jest miejsce dla rodzin z maluszkami. Są to pierwsze rzędy, gdzie jest więcej miejsca, dodatkowo jeżeli Twoja pociecha nie przekracza 10kg, może spać w tak zwanej gondolce. Gondola podobna do wózkowej, małe łóżeczko, przyczepia się do ściany samolotu, gdzie dziecko może wygodnie spać.

Nadając bagaż powiedz stewardesom, że chcesz siedzieć w pierwszym rzędzie i dostać gondolę. Jeżeli się okaże, że ktoś już zarezerwował te miejsca, gdy będziesz już w samolocie idź do stewardesy i powiedz, że podróżujesz z małym dzieckiem i dla spokoju wszystkich pasażerów lepiej będzie gdy Twój maluszek będzie cichutko spał w gondoli 🙂

Podczas startu samolotu oraz lądowania gdy jest zmiana ciśnienia zatykają się nam uszy. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie także i dla Twojego dziecka, dlatego w tym momencie przystaw maluszka do piersi, daj mu sok czy mleko, aby mogło ssać i przełykać, w ten sposób uniknie zatkania uszu.

Staraj się trzymać niemowlaka z dala od innych, blisko siebie czy to w chuście, na rękach. Dużo bodźców, światła, głosy, inne zapachy będą powodować że maluszek może być zestresowany.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Płacz.

Płacz dziecka jest najtrudniejszą częścią podróży. Gdy maluszek zaczyna płakać zaczynamy się denerwować, zwłaszcza, że czuje się oczy innych pasażerów na sobie.

Nie denerwuj się, dziecko to czuje, nie przejmuj się innymi pasażerami, jedni chrapią, inni rozmawiają, a Twoje maleństwo płacze. Możesz iść na koniec samolotu gdzie jest „kuchnia” tam jest dużo miejsca możesz z dzieckiem chodzić, kołysać, itd. a inni nie będą słyszeć Twojego płaczącego aniołka.

Jeżeli nie będziesz wiedzieć dlaczego Twoje maleństwo płacze zawsze możesz skorzystać z WhyCry Mini, które zasugeruje Ci powód płaczu, może Twój bobas miał za dużo bodźców, albo chce jeszcze popatrzeć na świat 🙂

Tajlandia

Tajlandia

Wnioski 🙂

Wydaje się, że podróżowanie z dzieckiem to dużo pracy. Podróż do Singapuru wymaga prawie tyle samo przygotowania co wyjazd pociągiem do Krakowa. Nie obawiaj się podróżować ze swoim dzieckiem. Są to piękne wspomnienia dla Was i maleństwa. Moje szkraby z fascynacją oglądają zdjęcia ze wszystkich miejsc gdzie były, jak karmiły kozy w Nowej Zelandii czy szalały na plaży na Balii 🙂

Masz pytania? Napisz! Podróżowaliśmy z naszymi maluszkami od Paryża po Nową Zelandię przez Tajlandię, Bali, Nowy Jork. Każdy wyjazd jest stresujący, ale zmęczenie podróżą jak poród szybko się zapomina 🙂

Advertisements

63 responses to “Myślisz o podróży z niemowlakiem?

  1. 🙂 To bardzo mi milo:)))) Pierwszy lot dopiero przed nam. Jakoś nie mam za dużo odwagi chyba:))) Mam pytanie jak dzieciaki znoszą starty i lądowania? W radio słyszkalam ze maluch odczuwa bol podobny do tego przy zapalaniu ucha a to kosmiczny bol? Myślisz ze to prawada? pozdrawiam:))))!!!

    • Wszystko co robimy z dzieckiem pierwszy raz wydaje się straszne. Na basen, samochodem, samolotem, do żłobka czy przedszkola, z opiekunką czy babcią zostawić, zawsze są wątpliwości 🙂 Ja się także bardzo bałam pierwszy raz lecieć, bo uszy, bo jak karmić, bo pasażerowie itd. Z uszami to jest tak, że dziecko nie może mieć płynu w uszach, czyli np te maluchy co mają częste infekcje ucha to muszą być zbadane przez lekarza bo taki lot dla nich może być bolesny i groźny dla ucha.

      Jeżeli karmisz piersią daj maluchowi pierś ale w momencie startu! bo samolot może kołować 20 min, dziecko się naje i w momencie wznoszenia i zmiany ciśnienia nie będzie chciało ssać. Jeżeli nie ssie piersi to daj butelkę, sok, chodzi o to żeby ssało i przełykało. Moje starsze dzieci jedzą gumiżelki 🙂 albo jakieś miękkie cukierki, żeby mogli ssać, gryźć i połykać.

      Dla mnie trudne jest to, że w momencie startu dziecko jak Ci siedzi na kolanach to akurat w tym momencie ono coś potrzebuje, stolik chce rozkładać, chodzić, skakać Ci na kolanach itd. Starszym to się jeszcze da przetłumaczyć a te cukierki to działają cuda na zmiany ciśnienia i siedzenie w spokoju :)) a może się okazać, że nim samolot wystartuje to maluch Ci zaśnie 🙂

      Ja to się pasażerami stresowałam, że jak dziecko będzie płakać to mnie znienawidzą. Nie przejmuj się, Ty płacisz za bilet, Twoje dziecko też, to nie jest kino :))) krzywdy dziecku nie robisz i nikt Ci nie zwróci uwagi nawet jak będzie płakać całą podróż, ludzie potem będą opowiadać że jakieś płaczące dziecko z nimi leciało i tyle, nigdy więcej ich nie zobaczysz. A jak Ty się będziesz denerwować to i Twój maluch… uf to się napisałam, ale jak ja pierwszy raz leciałam to mnie takie rady bardzo pomogły! :))

      Jak polecisz to koniecznie napisz jak było! 🙂 Pozdrawiam.

      • Witam a ja mam dwa pytania. 1. odnosnie karmienia piersia podczas startu i ladawania. Jak to wyglada w praktyce? Bede leciec Ryanair z 4,5 miesiecznym dzieckiem i jak to jest skoro dziecko ma byc przypiete do ciebie pasem to jak je nakarmic? Czy bede mogla odpiac to dziecko zeby przystawic do piersi czy to zapiecie nieumozliwi mi karmienie? I drugie pytanie jak to jest z wozkami? Widzialam kiedys jak matki zostawiaja wozki przed samolotem. Jak one sa przewozone czy nie pogubia sie czesci tego wozka i jakie jest ryzyko polamania lub zniszczenia wozka podczas lotu?
        Bardzo prosila bym o odpowiedz
        Pozdrawiam

      • Pani Agnieszko, w praktyce to bardzo różnie. Wiadomo, że takiego miesięcznego dziecka nie da się trzymać na kolanach siedzącego, albo śpiącego malucha przelewającego się przez ręce. Generalnie chodzi o to żeby dziecko jak będą turbulencje czy będzie się trzęsło w samolocie nie odbiło się/poleciało w górę, więc musi być przypięte jakoś do rodzica. Ja trzymałam moje dzieci jak były malutkie w chuście i stewardesy twierdziły, że to nawet lepsze niż ten pas, bo niemowlę mocno przylegało do mnie i mogło sobie swobodnie ssać pierś. Jak dzieci były starsze i mogły „siedzieć” właśnie tak koło pół roku sadzałam je w pozycji pół siedzącej jak do przystawienia do piersi, i potem zapinałam pas. Pas dla dziecka to po prostu doczepiony pas do pasa rodzica, który zapina się w pasie dziecka, tylko mocno ściśnięty krępuje ruchy malucha. Luźno zapięty nie będzie problemem przy karmieniu czy aby dziecko mogło wygodnie leżeć na rękach rodzica. Pas można wyregulować tak żeby nie uwierał dziecko jak będzie leżeć. Jeżeli pierw się pas zapnie, wyreguluje, a potem będzie się próbowało karmić piersią bo po prostu dziecku będzie nie wygodnie. Jeżeli leci Pani sama to trzeba poprosić stewardesę o pomoc z pasem.

        Jeżeli chodzi o wózek to wszystko zależy od linii lotniczych. Ryanair to tania linia więc mogą mieć własne regulacje, lepiej zawsze zadzwonić wcześniej i się dowiedzieć jaki wózek można wziąć. Bo może się okazać że dużego 15kg wózka nie pozwolą zabrać tylko np. parasolkę. Z reguły z wózkiem jest tak, że można go nadać tak jak bagaż, albo oddać przy bramce czy przy wejściu do samolotu. Trzeba przy nadawaniu bagażu, rejestrowaniu się powiedzieć, że mam wózek i gdzie go oddać. Wózek dostaje swoją zawieszkę z nr. jak bagaż czy Pani bilet, więc nie ma opcji żeby zgubili wózek albo wsadzili do złego samolotu. Wózek musi być złożony! jeżeli rozkłada się „sam” i nie ma możliwości zablokowania żeby wózek się sam nie rozłożył, to trzeba wziąć jakąś linkę, pasek i spiąć lub duży worek foliowy i skleić, wtedy jest mniejsze ryzyko zniszczenia. Ja tak robiłam na długich trasach gdzie potrzebny był mi mój duży i wartościowy wózek, wtedy składałam go, pakowałam w wielką torbę foliową i sklejałam taśmą! Niektórzy pakują wózek w oryginalne pudło. Na krótkich trasach (jutro właśnie lecę do Oslo z moją dziatwą na długi weekend) biorę tańszy, łatwo składany wózek, i po prostu przy wejściu do samolotu go składam, spinam żeby się nie rozłożył i tyle. Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby coś odpadło, porwane było, jedyne to że był zakurzony, czy przybrudzony. Raz nawet zostawiłam kubek z sokiem w złożonym dachu wózka, i po przylocie picie dalej tam było jak zostawiałam, tyle że trochę sfermentowało po 18 godzinach podróży 🙂

  2. Super porady. My takze mamy pierwszy lot przed soba. Bardzo sie boje, jak to bedzie, . podróż długa, synek bedzie mial roczek ido spokojnych dzieciaków raczej nie nalezy: ciekawy swiata w kazdym tego słowa znaczeniu. jestesmy w dalszym ciagu na piersi:)wiec w razie płaczu mysle ze damy rade bo to go uspokaja najbardziej:) nie bardzo wiem jakie zabawki wziac ze soba (wiem ze odpadaja grające…hehe), i czym tego szkraba zajac przez 10 godzin lotu….jak narazie im blizej podrozy tym bardziej mnie ciarki przechodza…na szczescie do pomocy bedzie takze maz, wiec moze damy rade.czy sa jakies leki ktore mozna podac dziecku przy starcie i lądowaniu, czy sama piers wystarczy. no i jak to jest czy dziecko tez musi byc pasem przypiete w trakcie startu i lądowania?qrcze ten pierwszy raz najgorszy, pozniej sie pewnie sama bede smiala ze swoich obaw…bede wdzieczna za odpowiedz i ewentualne porady.
    Pozdrawiam:)))

    • Dzięki 🙂 Latam z moimi maluchami od paru lat i powiem Ci, że takie jednoroczne dziecko w lataniu jest najgorsze :))) Nie piszę tego po to żeby Cię zmartwić ale tak jest bo tak jak piszesz takie maluchy do spokojnych nie należą, zawsze chcą coś dotknąć itd. Zarezerwuj sobie miejsce z przodu, przypomnij o tym miejscu przy nadawaniu bagażu, że chcesz mieć tą gondolkę, wtedy i więcej miejsca będziesz miała i małego będziesz mogła położyć jak już się zmęczy. To pewnie będzie nocny lot, także pamiętaj że maluch prześpi dużą część lotu. Co do pasów to w prawie wszystkich liniach lotniczych (tylko amerykańskie tego nie mają) jest tak, że dziecko Ci siedzi na kolanach w czasie startu i lądowania i jest przypięte pasem który dostaniesz od stewardesy i dopniesz do swojego pasa (w amerykańskich liniach lotniczych dziecko siedzi Ci na kolanach bez pasa). Wszystko Ci w samolocie pokażą! Zabawki to weź np coś ulubionego i coś nowego, może jakieś kredki i papier bo to dzieciaki lubią, tylko coś taniego bo na pewno te kredki porozrzuca :)))) weź chrupki kukurydziane, albo jakieś płatki kukurydziane bo to na bardzo długo zajmuje :))) Nie piszę Ci żebyś się nie denerwowała, bo ja kolejny raz właśnie z całą trójką dzieci do Hong Kongu leciałam i byłam cała w stresie. To zupełnie normalne. Ale już w samolocie, uśmiechaj się do wszyskich, niech stewardesy zobaczą że jesteś z dzieckiem 🙂 Pasażerowie generalnie są bardzo wyrozumiali i przyjaźni jeżeli nie będziesz w swoim własnym świecie, tylko tak wiesz tu się uśmiechniesz tam się uśmiechniesz :))) I daj małemu się wychodzić, niech chodzi po tym samolocie, dzieciaki takie małe to lubią w tą i z powrotem po alejkach, a jak raczkuje to niech raczkuje, potem go przebierzesz, weź chusteczki żeby mu potem dobrze ręce wytrzeć. Najbardziej dziecko się denerwuje jak chce chodzić, raczkować, zaczepiać jakiegoś dorosłego, a Ty mu nie pozwolisz :))) Jak zacznie Ci płakać to na końcu samolotu jest taka duża kuchnia tam siedzą stewardesy cały lot. Tam jest dużo miejsca możesz nawet jakiś kocyk wziąć czy coś żeby go tam posadzić i wystawić mu zabawki, albo jak go będziesz tulić do snu żeby się wyciszył. Będzie dobrze, taki lot jak poród boisz się, potem myślisz że no było męcząco ale nie tak tragicznie, a potem zapominasz i cieszysz się że jesteś na wakacjach czy w domu 🙂 Wiesz czego ludzie nie lubią, nie głośnego dziecka bo na to masz mały wpływ, ale na przykład że jak zrobi dzieciak kupę to im pod nosem będziesz malucha przebierać. A w tych kabinach samolotywch to trudno przebrać dziecko, jak przebierzesz malucha w gondoli albo na siedzeniu to zrób to dyskretnie, od razu wyrzuć kupkę do torby foliowej i wynieś do ubikacji do kosza itd. Generalnie da się to zrobić żeby nikt nie zauważył :)). Napisz po podróży jak się udało! a może wypracujesz jakąś dobrą metodę to przekazania dalej :)) Pozdrawiam, Magda.

  3. ginący zestaw pojęć „kultura”
    Jestem emerytem. Cieszą mnie dzieci i optymizmem napawają młodzi dumni (no a jacyż mieliby być rodzice)! Sam mam wychowywanie dziecka już za sobą i dobrze znam wszelakie tego uroki. Teraz będzie drętwo: płacz dziecka jest dźwiękiem atawistycznym, na który każdy dorosły człowiek reaguje gotowością pomocy. Skoro dziecko ma opiekę, dźwięk ten zamienia się w zniecierpliwienie i rozdrażnienie u innych, do których on dociera. Rozkosznym rodzicom polecam tekst tych postów i mojej odpowiedzi, za 20 lat kiedy będą już „po własnych dzieciach” a przed wnukami i zostaną zamknięci na 3 – 5 godzin w samolocie z oszalałymi w dezorientacji niemowlętami lub skaczącymi po fotelach z nudów 5-latkami.

    • Bardzo dziękuję za jednak trochę trafny komentarz. Na szczęście moje maluchy zawsze są grzeczne. Ale jak sama latam i dzieciak mnie z tyłu w siedzenie kopie, albo jakiś malec ciągle płacze to też się wkurzam, także rozumiem Pana. Są chwile kiedy rodzic nic nie poradzi jak przy lądowaniu czy starcie, kiedy dzieciak musi siedzieć na kolanach i się denerwuje, ja moim małym daje wtedy jakieś cukierki :)) a najmniejsze przystawiałam do piersi, za cukierki zrobią wszystko :))) ale są chwile kiedy rodzice mogą poradzić na zachowanie dziecka a nie chcą, bo łatwiej jest kiedy kopią siedzenie pasażera, lub gdy jak wycierają pupę to tak że w całym samolocie śmierdzi itd. Podróżując ekonomiczną klasą to się zgadzamy na pewne warunki, jak mi się zdarzy mieć obok siebie kogoś kto jest okrąglejszy, w nocy chrapie, a podczas lotu jeszcze pije alkohol to też mnie taka osoba denerwuje. Kiedyś miałam „przyjemność” siedzieć koło bardzo bardzo brzydko pachnącej pani i o stokroć wolałabym siedzieć koło płaczącego parę godzin niemowlaka. Pozdrawiam i życzę samym przyjemnych lotów 🙂

  4. Dzięki wielkie za odpowiedz. podpowiedzialas mi kilka fajnych rzeczy. mam nadzieje, ze przetrwamy ten lot, a nasz synio nie da sie wszystkim we znaki:) oczywiscie napisze jak bylo:))) pozdrawiam, Paolka

    • Dzięki, napisz później jak było. Bo 100 razy można latać, a każdy lot inny 🙂 Przed lotem zawsze stres, więc na pewno kolejne mamy z Twoich uwag skorzytają 🙂 Pozdrawiam

  5. Super porady!
    My za tydzien wylatujemy z naszym 2 miesiecznym synkiem w dosc daleka podroz i to z przesiadkami. Bedziemy potrzebowali troche ubranek i pieluch na zmiane. Niestety lecimy Ryanairem i zastanawiam sie czy moge miec na pokladzie torbe z akcesoriami dla dziecka (pieluchy, chusteczki, ubranka, kocyk) bez uiszczania dodatkowej oplaty? Nigdzie nie moge znalezc informacji na ten temat, jedyne co jest napisane, ze niemowlakowi nie przysluguje bagaz podreczny (10kg). Bardzo dziekuje.

    • Witam Pani Marto. Tak dość jasno mają napisane na stronie „Niemowlętom nie przysługuje limit bagażu podręcznego (chociaż wózki są przewożone bezpłatnie).” Ale najlepiej proszę zadzonić do nich i się dopytać będzie wtedy miała Pani 100% pewność. „Aby porozmawiać z agentem, zadzwoń na numer: 0703 303033 – Linia polskojęzyczna – 2.08 PLN/min incl VAT.” Tanie linie lotnicze zarabiają na dodatkowych opłatach, jak za dodatkowy bagaż, więc mnie nie dziwi że za podręczny bagaż niemowlaka będzie trzeba zapłacić. Musi się Pani dobrze zapakować w te swoje 10kg. Zawsze może Pani kocyk na siebie narzucić 🙂 pieluchy i chusteczki po kieszeniach kurtki dać itd. itd. 🙂 Aby zaoszczędzieć trzeba myśleć kreatywnie :)Prawda jest taka, że zależy też od tego na kogo Pani trafi na lotnisku, jedni przymkną oko jeżeli Pani podręczny bagaż będzie ważył 15kg ale mieścił się w rozmiarze, inny przyczepi się do każdego grama. Mnie podręcznego bagażu nigdy nie ważyli, ale sprawdzali rozmiar. Życzę powodzenia i proszę dać znać jak się udało „przemycanie” pieluch na pokład samolotu 🙂

  6. Magdo,

    bardzo mi się podoba, że podróżujesz z trójką dzieci. Ja też raczej należę do odważych i nie chciałabym rezygnować z dalekich podróży. Myślimy o wyjeździe do Tajlandii z naszą córeczką Kaliną (tak ma też na imię jedna z Twoich córek, prawda?) – tak raczej lightowo, na jakąś wyspę, bez wałęsania się po dżungli:-) Dręczy mnie temat szczepień oraz jedzenia na miejscu. Kalina w momencie planowanego wyjazdu będzie miała 9 miesięcy, nie wiem, czy juz będzie jadła niemiksowane jedzienie, na razie jest na etapie słoiczków. Czy można je kupić w Tajlandii? I jak się zorientować, co jest w środku? są anglojęzyczne napisy? Czy możesz coś doradzić? byłabym wdzięczna bardzo.

    • Bardzo dziękuję za komentarz. Pani Kasiu, jeżeli mam być szczera to ja dłużej jak tydzień w Tajlandii na raz nie byłam. A byliśmy tam 3 razy. Zawsze miałam ze sobą trochę słoiczków i mleka w proszku, oraz kaszki w proszku to zbożowe z owocami, to jakieś obiadowe kaszki itd. Spokojnie 2 tygodnie na takim jedzeniu maluch przeżyje 🙂 Na dużych wyspach jak Phuket, gdzie w większości turyści jadą, są duże sklepy, ale my tam jakiś dużych zakupów nie robiliśmy i powiem szczerze, że jakoś mi te sklepy nie przypadły do gustu. Generalnie w Azji (Myślę tu o bogatych krajach jak Singapur czy Hong Kong, a Tajnadia to takich nie należy) jedzenie dla małych dzieci nie jest tak „rozbudowane” jak w Europie. Wybór słoiczków z jedzeniem jest dość skromny, podobnie kaszek i to są przeważnie produkty importowane z Europy czy Stanów lub Japonii.

      My jedliśmy w hotelu, może jakoś mało ambitnie, ale jedzenie było smaczne i z dzieciakami eksperymentowanie w restauracjach na mieście się nie opłacało czasowo i nerwowo :))) Moje najmniejsze miało już jakoś około roku i spokojnie przy śniadaniu jadło sobie chleb, czy jajko, zupę itd. Proponuję Pani żeby wzięła ze sobą mleko modyfikowane jeżeli Kalinka nie będzie już na piersi, kaszki i jakąś tarkę do przecierania owoców czy warzyw (jeżeli nie chce ciągnąć Pani słoiczków). Ja także miałam taką plastikową tarkę to jakieś jabłko starłam i z ryżem dałam, to brokuły przetarłam, jakieś ziemniaki zgniotłam. Najważniejsze żeby w takich upałach maluch miał dużo picia bo i tak w upałach jakoś dużo nie je, ale dużo pije. Wodę tylko butelkową, ja jeszcze nim zrobiłam mleko to przegotowałam butelkową wodę. Proszę wziąć ze sobą jakiś paracetamol dla malucha, termometr itd. Poszukiwanie leków na zbicie gorączki u dziecia w tajskich aptekach nie będzie należeć do przyjemności hahahha ja kupowałam tam tylko olejek przeciwkomarowy i nie to że delikatna jestem ale wchodzić nie chciałam i mąż kupował :))) Wszystko co będzie Pani potrzebne jak tampony czy pieluchy, proszę ze sobą zabrać. Szkoda czasu na poszukowania, po jakimś czasie jak się zoreintują Państwo co gdzie jest i gdzie można kupić wtedy dużo łatwiej będzie robić zakupy. Plus nie zawsze znajdzie Pani marki które zna i lubi, a jak znajdzie to proszę się nie spodziewać tej samej jakości co w Polsce.

      Jeżeli będą Pańswo na dużej wyspie, nie ma jakiś szczepień obowiązkowych które trzeba wykonać. Ryzyko jest, że jeżeli coś się stanie i będzie trzeba zostać w szpitalu to wtedy pewnie jest niebezpieczeństwo zarażenia się jakimś typem żółtaczki. Ważne jest żeby dziecko miało wszystkie typowe szczepienia obowiązkowe zrobione. Co jest niebezpiczne w Tajlandii to choroba Denga („Wyróżnia się postać klasyczną, postać łagodną atypową oraz gorączkę krwotoczną Denga. Człowiek zaraża się w wyniku ukłucia komara. Schorzenie wywoływane jest przez wirusy, do których należy między innymi wirus Ebola. Choroba najczęściej przebiega bezobjawowo. W postaci klasycznej objawy ujawniają się po 5-8 dniach od zakażenia. U dzieci schorzenie przebiega ciężej. Rozpoczyna się złym samopoczuciem, gorączką, bólami głowy, mięśni, stawów, wymiotami, biegunką oraz wysypką na skórze. Niekiedy stwierdza się powiększenie węzłów chłonnych i wątroby. Po kilku dniach następuje całkowite wyzdrowienie.”). Denga jest przenoszona przez komary i nie ma na to szczepionki. Jeden typ komara przenosi tę chorobę, komary te mają nogi w czarno białe paski 🙂 śmiesznie brzmi ale widać to dość wyraźnie. Jak się ustrzec to raz pryskać czy smarować się olejkiem przeciw owadom, dla dzieci są też specjalne naklejki na ubranie, które mają intensywny zapach ziołowy, no i zatrzymać się w hotelu który nie jest w dżungli lub na małej wyspie. Wszystkie lepsze hotele dbają o to żeby nie było lęgowisk komarów w ich okolicy.

      Mniejsze wyspy warto zwiedzić, bo widoki i plaże są piękne, ale nie polecam zatrzymania się z małym dzieckiem. Powodów jest parę, dostęp do lekarza ograniczony albo żaden, kupno czegokolwiek jest dość ograniczone i generalnie zostają tam młodzi ludzie, którzy do Tajlandii przyjeżdżają w jednym celu hahaha więc plaża może i piękna ale woda brudna, butelki na plaży się walają, kapsle i pety, dla raczkującego malucha nie jest to fajna sprawa.

      Chyba wyczerapałam temat 🙂 Jak ma Pani jeszcze jakieś pytania proszę śmiało pisać 🙂 Generlanie jeżeli mają Państwo wybór to osobiście polecam bardziej Balii niż Tajlandię. Plaże czyste, tubylcy przyjaźniejsi, atmosfera jakaś spokojniejsza i na miejcu jest więcej interesujących rzeczy do robienia niż plaża 🙂 czyli pola ryżowe, wulkan, przedstawienia tradycyjnej muzyki, świątynie, pływanie z delifinami itd. itd. Plus hotele mają więcej ciekawych darmowych propozycjji jak nauka masażu, gry i zabawy dla dzieci, nauka gotowania tradycyjnych potraw, joga itd. itd 🙂 ok, może brzmi nudno ale z trójką dzieci trudno się wybrać na nocną imprezę na plażę i szaleć do białego rana :)))

  7. A ja chcialam wrocic do tematu startu i ladowania, i tych nieszczesnych uszow.
    Lecimy niebawem pierwszy raz do Wloch (lot tylko 2 godzinki), corcia ma rok i 2 miesiace. i bardzo boje sie o jej uszy. Kazdy poleca albo przystawienie do piersi (co u mnie odpada bo malej juz nie karmie) albo podanie butelki z mlekiem czy woda,zeby dziecko ssalo. I wlasnie tutaj mam takie pytanie. Bo moja corka nie pije juz z butelki (mleczko pije ze szklanki). Zastanawiam sie wiec czy w momencie startu.ladowania powinnam jej dac szklanke z mlekiem (boje sie,ze sie zachlyscie), czy lepiej smoczka? Boje sie,ze ani jedno ani drugie rozwiazanie nie jest doonca dobre, i mala beda bolaly uszka.
    Bardzo prosze o jakies rady i wskazowki. Z gory dziekuje

    • Witam. To nie ssanie tylko przełykanie powoduje, że się uszy odtykają. Czyli właściwie ssanie smoczka może nic nie dać. Generalnie może być tak, że uszy nie będą bolały i mała zaśnie przed startem i obudzi się na miejscu, a może być tak że przepłacze cały lot, bo to nie tylko uszy, ale ciasno, obcy ludzie, itd. Może ją Pani spróbować karmić co tam maluch lubi jeść, lub kawałkiem jabłka, marchewki itd. można dać chrupki kukurydziane (u mnie to się zawsze sprawdza), można dać kubeczek z dzióbkiem, gdzie się nie zachłyśnie raczej wodą. Generalnie chodzi o to aby dziecko przełykało. Ale karmić należy jak samolot zaczyna się wznosić, a nie w kiedy siedzimy i czekmany na start, bo można tak czekać 15 min i jak uszy się zaczną ztykać to maluch może nie być już zainteresowany jedzeniem czy piciem. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Proszę się nie martwić, podróż nie jest aż tak długa, a roczne dziecko można już zająć wieloma rzeczami dać wiele rzeczy do jedzenia, ciasteczka, chlebek, chrupki. Moment startu jest trudny bo dziecko musi siedzieć na miejscu i nie może chodzić, ale to jest 10 min potem może Pani z maluchem chodzić po samolocie, otworzyć stolik i rysować itd. itd.

  8. Czesc. Po długim milczeniu (czas tak szybko ucieka), moge podzielic sie swoimi wrazeniami po locie z maluchem ( rocznym brzdacem). Otóż, tak jak pisalas za kazdym razem lot jest inny, dziecko inaczej sie zachowuje, a to w duzej mierze uzaleznione jest od pory lotu. w jedna strone lecielismy w dzien i 10 godzin trwalo dla mnie jak wiecznosc.Młody coprawda ucial sobie drzemke a pod koniec lotu (na ok 2 godziny przed) zasnal juz porzadnie, ale reszta czasu to niezle przejscie.hehe.co do obsługi…pozostawiala wlasnie w tym rejsie duzo zyczenia, stewardesy przeganiały nas z tej „niby kuchni”, ciagle jakies uwagi, najlepiej jakby dziecko siedzialo zapiete w pasach przez ten czas, nawet byl problem dla nich z podgrzaniem sloiczka…czlowiek wtedy tez automatycznie bardziej nerwowy, a dziecko to niestety czuje:( za to w droge powrotna bylo juz inaczej. to byl rejs nocny. Mlody zasnal jeszcze przed startem, mial w m-dzy czasie jedna pobudke, niestety plakal prawie non stop przez 1,5 godziny, ale to głownie z powodu zębów:( ale w koncu syrop zadziałal, synek sie wyciszyl i spal do samego konca lotu:)
    Moje spostrzezenia i rady dla innych sa podobne jak i Twoje:) a wiec: usmiechac sie do ludzi, oni naprawde rozumieja jak dzieciak placze i nie robia z tego wyrzutow, tylko z podziwem patrza na mamy i tatusiow, a przede wszytskim na dzieciaki. nasz synek lubi pozaczepiac innych, wiec posylal roznym paniom usmiechy i calusy i mial z tego niezla radosc.dostal wiele pochwal od innych ze jest grzeczny,] i b.dzielny. co do startu i ladowania- dostawal albo piers albo wode i pomoglo, a gorsze bylo dla niego zeby wysiedziec w miesjcu na kolanach przez ten czas. mielismy kilka zabawek, z czego jedna zupelnie nowa. zmiana pieluch tez do przezycia, malo miejsca w tych toaletach ale troche gimnastyki i sprawa zalatwiona;)
    W tym roku tez sie wybieramy do n.y….roznica jest taka ze lece sama z synkiem, bo maz jie dostal urlopu:( i znowu jestem zestresowana, jak sobie sama dam rade, bo to jest juz nie lada wyzwanie jak dla mnie! postanowilam ze kupimy Mlodemu bilet, zeby mial swoje siedzenie, pomimo ze nie skonczy dwoch lat do tego czasu,bo jakos nie wyobrazam sobie siebie samej z synkiem na kolanach przez tak dlugi czas. i plus tez taki ze lot z wawy tez jest nocny:) takze moze nie bedzie tak zle.
    Aha…to co podpatrzylam u innych rodzicow- dzieciaki byly max pochloniete graniem na tabletach itp.- to opcja dla nieco starszych…choc nie powiem sama sie nad tym zastanawiam:) to taka opcja awaryjna:)
    Pozdrawiam cieplo, Paolka

    • Paolka, dzięki za komentarz! Każda nowa rada jest na wagę złota. Ja za parę miesięcy będę lecieć z Hong Kong’u do Warszawy, z trójką dzieci (6, 4 i 2 latka) i wielkim brzuchem, mój mąż nie dostanie urlopu, także to dopiero będzie wyzwanie! Tabletu na tą wyprawę nie kupię, ale najmłodsza świetnie sobie radzi oglądając domowe filmy i zdjęcia na iPhonie, a starsze to już filmy, klorowanki, jedzenie, naklejki na szczęście wystaraczają nim się zmęczą i znasną 🙂 Pozdrawiam!

  9. Witam Bardzo przydatny artykuł 🙂
    W tym roku w sierpniu mam zmiaar jechać na Chorwacje z 3,5 mc synkiem i 6-letnią córką. To już szósta podróż w tamte rejony, ale córka pierwszy raz jechala, jak miala rok. W sumie to nawet nikomu nie mówimy, ze jedziemy, bo pewnie popukają się w czółko:):)

    Mam pytanie, co ile stawać na postój z takim maluchem?? Pojedziemy w nocy, do pokonania mamy 1000 km??

    • Dziękujemy za miłe słowa. Według mnie to z takim malcem to trzeba tyle razy się zatrzymać ile dziecko będzie potrzebować, a na pewno da znać płaczem, że coś mu się nie podoba 🙂 albo będzie można poczuć nosem że trzeba się zatrzymać i zmienić pieluszkę. My kiedy musimy przejechać samochodem długie odległości zatrzymujemy się na przebranie, na karmienie, czasem jeżeli nie było możliwości się zatrzymać na karmienie to karmiłam w samochodzie, kiedy samochód jechał, ale wiadomo że to już jest jakieś ryzyko, gdyż trzeba dziecko wyjąć z fotelika. Można dziecku podać mleko w butelce, ale jeżeli nigdy nie piło z butelki to dawanie niemowlakowi butelki w samochodzie nie jest dobrym pomysłem. Siedzenia samochodowe teraz tak są przystosowane, że dziecko może w nich leżeć cały dzień i wielu rodziców tak maleństwo trzyma zwłaszcza w Stanach gdzie się żyje w samochodzie. Proszę się nie martwić, może się okazać, że przejadą Państwo w nocy całe 1000 km i się syn nawet nie obudzi bo będzie mu ciepło, wygodnie, samochód skutecznie usypia. Myślę że 6 letnia córka może więcej mieć wymagań w drodze 🙂 niż ten 3,5 malec. Pozdrawiam i życzę powodzenia! Proszę dać znać jak podróż minęła 🙂

  10. Witam ! Jak miło,że są kobiety, które nie czują się więźniem w skórze Matki 🙂 I ja wybieram się w dalszą podróż z półroczną córką… Obawy, zwątpienie, stres, strach, że w rodzinie będą mówić, że jakąś wyrodną nienormalną matką jestem i dzieciaka ciągam „po kominach”. Chcemy we wrześniu jechać odpoczywać na Fuerteventura – 6h lotu. Zrezygnowałam z wycieczki w pierwszym momencie, bo przestraszyłam się tego długiego lotu. Ale powyższe wpisy dodały mi animuszu i zdecydowałam się żeby jechać ! Rady cenne bardzo. Jeszcze zanim urodziłam córkę Laurę twierdziłąm, że dziecko to nie jest ciężar i bagaż, który trzeba targać, a kolejna osoba w rodzinie którą Kochamy i chcemy zabierać do naszego świata 🙂 A jak o dziecko dbać na plaży i jak może wyglądać urlop z niemowlaczkiem ? 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Proszę napisać po podróży jak było i jak przelot z córeczką się udał. Najgorsze co może się stać to będzie płakać w samolocie przez jakiś czas. Nie należy się przejmować, dziecko to też pasażer za którego Pani płaci 🙂 nie gorszy niż chrapiący grubas hahaha albo podpity facet. Nawet jeżeli będzie córka płakać w samolocie to przecież będzie z Panią bezpieczna. Kiedyś będzie Laura oglądać zdjęcia z wyprawy i cieszyć się że tam była z rodzicami, a o chwili w samolocie nikt nie będzie już pamiętał.

      Co do plażowania z niemowlakiem, to baardzo ważne, krem krem krem, najlepiej to jeszcze jak malec będzie w takim kostiumie który właściwie zakrywa większość ciała – są takie kombinezony albo koszulka ze spodenkami,lub majteczkami, jeżeli Pani planuje Laurę wkładać do wody, bo jeżeli nie to może cały dzień spędzić pod parasolem 🙂 Kapelusz a jeżeli nie kapelusz to sadzać córkę pod parasolem. Generalnie unikać słońca i smarować, smarować kremem. Dużo dawać pić, żeby się mała nie odwodniła, można wody, a jeżeli nie karmi Pani butelką to nie ma co jej zmuszać do nauki picia z butelki tylko niech Pani często ją do piersi przystawia. Jeżeli planuje Pani córkę trzymać z gołą pupą to trzeba wziąć koce/pieluchy tetrowe/chusty na zmianę żeby nie leżała na mokrym, jeżeli w pieluszce będzie sobie leżeć Laura to też tego trzeba wziąć dużo żeby nie leżała w upale w mokrej pieluszce plus piach się do pieluchy szybko dostaje. Dużo chusteczek do wcierania rąk, plus wody do przemycia rąk, do przelania pupy malca jeżeli będzie w piachu itd. Jak będzie gorąco to też można zwilżyć pieluchę tetrową i „moczyć” córkę, żeby upał jej nie doskwierał. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy 🙂 no i zabawki oczywiście, bo taki malec to bardziej niż plażą będzie się interesować tym co leży na kocyku 🙂 Generalnie najważniejsze to dużo płynu do picia i ochrona skóry przed słońcem. Pozdrawiam! Jakby miała Pani pytania proszę pisać 🙂 Ja za chwilę lecę sama z 4 moich dzieci do Waszyngtonu… to będzie wyprawa. Na szczęście Kalina za chwilę skończy 8 lat i właściwie nie potrzebuje opieki w samolocie 🙂

  11. Napisałam wcześniej kilka zdań, ale jakoś nie widzę ich edycji ….Zatem piszę jeszcze raz 🙂 Ile miały Pani dzieci Pani Magdo kiedy pierwszy raz lecieliście w dalszą podróż samolotem ? Moja Laurka raczej nie należy do płaczliwych dzieciaków..raczej stęka i jęczy, marudzi jak jej się nie zabawia 🙂 Ale rozumiem, że w samolocie płacz jest nieodłącznym elementem podróży ?? Tak to na dzieci działa? I czy warto zabierać ze sobą jakieś parawany, namiocik itp ? ( akurat wyspa Fuerteventura jest bardzo wietrzna i warto dziecko jakoś osłonić przed wiatrem). No i jeszcze jedno pytanko-skoro Tajlandię odwiedzaliście to też zostaje w temacie- Czy dziecko osłonięte od wiatru przebywające w cieniu, nakremowane, napojone, może siedzieć z nami cały dzień na plaży ? Na kanarach we wrześniu to takie temp 25-27 stopni tylko nie tak mocno odczuwalne ze względu na chłodny wiatr.

    • Pierwszy raz leciałam do Nowego Jorku z Kalinką, która miała pół roku. A najmłodszy był Konradek z nim leciałam do Singapuru gdy miał około miesiąca, a Kalinka 2 latka. Podobnie było z Amelką miała około miesiąca, Konradek wtedy miał dwa latka a Kalinka 4.

      Nie koniecznie dzieci są płaczliwe w samolocie. Kalinka zupełnie nie płakała ani Amelka, ale Konrad strasznie! Typowy facet hahaha miał wymagania, że musi być wygodnie itd. hahaha problem jest przede wszystkim w momencie startu i lądowania. Raz ze względu na zatykające się uszy, dwa że dziecko musi być na kolanach rodziców przez powiedzmy te pół godziny i nie koniecznie takiemu półrocznemu się to może podobać, że ma siedzieć na kolanach mamy i się nie ruszać, więc tu najprostsze chrupki kukurydziane albo kromka chleba dla takiego maluszka są niezawodne, albo picie 🙂 Ja zawsze zaczynałam w tym momencie przystawiać do piersi, dawać pić albo żywić chrupkami 🙂

      Namiot super pomysł, nie pisałam bo to sporo miejsca zajmuje, ale taki namiocik jest super rozwiązaniem na plażę, właśnie dlatego że chroni przed słońcem, wiatrem i piaskiem… czyli wszystkim tym co kochamy w plaży hahaha My mieszkaliśmy w Singapurze 4 lata i na plaży byliśmy czasem codziennie. Ja cały dzień nie jestem w stanie na plaży wytrzymać, ale generalnie taki leżący maluch jak się go zabawi, nakarmi, ochroni od słońca i wiatru, to pewnie że może cały dzień siedzieć na plaży 🙂 Tylko trzeba pamiętać, że takie maleństwo z bardzo delikatną skórą to słońce chwyta od razu, podobnie może bardzo szybko się odwodnić.

      • Pani Magdo – bardzo fajny blog! Piszę jak większość z konkretnym pytaniem – lecimy z 2,5 letnią córką do USA – to będzie jej pierwszy lot w życiu, my wielkiego doświadczenia w lataniu też nie mamy. Za chwilę będę kupowała bilety i się zastanawiam – lot z 1 przesiadką czy 2??? Te z 2 są o 1000 zł tańsze, ale nie wiem jak damy radę na lotnisku, bo czasu mało na te przesiadki, tzn. 2h na CDG i 2 godz. w USA. Co by Pani poleciła?

      • Pytanie czy te 1000zł to dla Pani mało czy dużo, dla mnie dużo, więc bym się nie zastanawiała i kupiłabym z dwoma przesiadkami 🙂 2 godziny wystarczy żeby wyjść zrobić siusiu 🙂 i dojść do nowej bramki i jeszcze chwilę posiedzieć. Jeżeli spóźni się samolot i nie zdąży Pani na kolejny za to biorą odpowiedzialność linie lotnicze i wtedy leci Pani następnym, rzeczywiście może być to męczące ale rzadko się zdarza. W sobotę przyleciałam sama do Polski z piątką moich dzieci – wiekowo pół roku, 3 lata, 6 lat, 8 lat i 10 lat. Można było lecieć bezpośrednio ale bilety były sporo droższe x 5 to już robi się znacząca suma, którą mogę lepiej wydać 🙂 Dla Pani córki ta liczba przesiadek to bez znaczenia, to Państwo mogą się zmęczyć, ale ponieważ nie leci Pani sama to tym bardziej bym się nie zastanawiała. Powiem szczerze, że jeżeli chodzi o kupowanie biletów to tylko jeżeli miałabym lecieć Aeroflotem, przez Rosję, to jak dużo tańsze byłyby bilety a zawsze Aeroflot ma najtańsze to bym nie poleciała, a tak jedna, dwie, nawet trzy przesiadki jak suma jest znacząca jak 1000zł to bym się przemęczyła, zwłaszcza że to tylko 2 godziny na przesiadkę a nie 12, bo tak też się zdarza i tutaj bym się zastanawiała z piątką dzieci z ale z jedną 2,5-latką to już nie 🙂 Pozdrawiam!

  12. Na początku wielkie dzięki bo napawde wiele przydatnych informacji.
    Chciałam jednak zapytać o dwa komretne miejsca. Chodzi mi o Maroko i Tajlandie. Moj synek ma 8 miesięcy do Maroka wyberam się za jakis miesiąc a Tajlandii za 3. Jestem samotnie wychowujaca matka i boje się ze mogę nie dać rady na tym drugim locie, sama zle znoszę długie loty, a dla mojego misia pysia będą to pierwsze doświadczenia. Chciałam zapytać o szczepienia czy robiliscie jakies dodatkowe? Czy wogole powinnam z takim maluszkiem? Z racji zawodu w Tajlandii szykuje się troche dłuższy pobyt… Wiem w obu krajach nie bedzie mógł pic wody nawet myć zębów itp. Ale on jeszcze wszytskich podstawowych szczepień nie dostał (bo tylko te robiłam) i troszkę się martwie. Najchetniej odlozylam bym te wyprawy na pozniej, ale wtedy moge stracic moja dotychczasowa prace. Sama od wielu lat wiele podróżuje i nic nigdy nie było mi straszne (włącznie z dalekimi podróżami „w ciemno”) ale teraz jako mama zupełnie jest inaczej.
    Z góry dziękuje za wszelka pomoc

    • Pani Katarzyno, podróż jest najmniejszym problem, co najgorsze się może zdarzyć to Pani się zmęczy i to odeśpi 🙂 do Azji przeważnie są nocne loty także dziecko często przesypia większość lotu. Trudny jest ten krótki lot na trasie Warszawa-Paryż/Frankrut itd. zależy sąd jest odlot do Azji. Na tych krótkich lotach, samolot jest mały, jest ciasno, alejki ciasne, więc nie ma gdzie chodzić, nóg wyciągnąć itd. w dużym samolocie na długim locie jest zupełnie inaczej, jest miejsce, nawet jak malec będzie płakał, to aby nie stresować się, że pasażerowie się będą denerwować można iść do „kuchni” z tyłu samolotu i tam nosić płaczącego malca. Jak wspominałam bardzo często latałam z dziećmi sama i z dwójką plus w ciąży i z trójką plus w 7 miesiącu w ciąży, także da się 🙂 Zawsze na początku podróży informuję stewardesy, że będą potrzebować pomocy, np. żeby przypilnować niemowlę gdy będę musiała skorzystać z toalety itd. trzeba uprzedzić personel, że będzie się potrzebować pomocy, oni od tego są ale zawsze jak się grzecznie poprosi to są później jakieś sympatyczniejsze, bo niestety potrafią być czasem kobiety nieprzyjemne i mężczyźni też, no ale jak każdy z nas może mieć gorszy dzień w pracy 🙂

      Jeżeli chodzi o szczepienia moje dzieci miały standardowe szczepienia, nic nad programowego. Jednak ja byłam w Tajlandii na wakacjach, a mieszkaliśmy w Singapurze, rzut beretem od Tajlandii gdyby się coś działo, wsiadam w samolot i jestem z powrotem w Singapurze gdzie jest jedna z najlepszych jak nie najlepsza służba zdrowia na świecie. Najlepiej niech się Pani dowie w wojewódzkim szpitalu zakaźnym jakie są obowiązkowe/rekomendowane szczepienia przy wyjeździe do Tajlandii. W Warszawie jest Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, która wykonuje takie szczepinia http://www.wsse.waw.pl/PageContent.aspx?MenuID=273. Wyjeżdżając do Chin na stypendium zrobiłam tam wszystkie szczepienia jak żółtaczka typu A i B. Na stronie Wojskowego Instytutu Medycyny są dobre informacje http://www.medycynatropikalna.
      pl/kraj/tajlandia/101 Naprawdę Tajlandia jest to trzeci świat. Będąc na wakacjach w Tajlandii, w hotelu jak się siedzi to się tego nie czuje i można udawać że jest to rajski kraj. Właściwie jedyna rzecz jakiej się obwiałam nie tylko w Tajlandii ale i w Singapurze (jednak w Singapurze jest kontrola zachorować i wylęgania komarów) to gorączka Dengi, którą można się zarazić przez ukąszenie komara i też specyficzny rodzaj komara http://www.medycynatropikalna.pl/chorobazakazna/3/denga. Choroba dla dorosłego jest nieprzyjemna bo się wymiotuje i odwadnia ale dla dziecka może być bardzo niebieczpieczna. Jedyne jak można się ustrzec tej choroby (nie ma na to szczepionki), to unikać komarów 🙂 czyli moskitiery, spryskiwanie się przeciwkomarowymi specyfikami, moje dzieci miały naklejki takie zapachowe odstraszające komary.

      Jeżeli jedzie Pani na dłużej co jest związane z pracą, i wyjazd organizuje Pani firma, to proszę się dowiedzieć jak najwięcej na temat ubezpieczenia medycznego co Pani gwarantują. Jeżeli Pani sama organizuje wyjazd, to musi Pani sama się ubezpieczyć, koniecznie! W Tajlandii jest tysiące turystów, więc na pewno mają służbę medyczną dla obcokrajowców, także musi Pani wiedzieć gdzie do lekarza, gdzie do szpitala gdyby się coś działo, gdzie apteka, jakie lekki. Pamiętam jak miałam migrenę w Tajlandii i kupowałam środek przeciwbólowy w „aptece” plus krem do opalania dla dzieci bo nasz przywieziony zaginął. Apteka była wyjątkowo brzydko pachnącym miejscem jakimiś ziołami, na szczęście lek był znaną marką ale fuuuuu chciałam się potem wykąpać hahhaa to samo było gdy byłam w szpitalu z koleżanką w Chinach, lekarz w gabinecie palił, palce miał żółte od papierosów fu fu fu jak to się mówi co kraj to obyczaj. Dodam że było to prawie 9 lat temu i w głębokich Chinach, także życie w Pekinie czy Szanghaju to inna bajka. No właśnie wszystko zależy gdzie do Tajlandii Pani jedzie.

      O rany chyba na wszystko odpowiedziałam, jak ma Pani jeszcze pytania to proszę pisać 🙂 Co do Maroko… nie mam pojęcia nigdy nie byłam :/ ale na pewno lot nie tak dłgui, tyle że upały, to samo w Tajlandii prosze pamietać żeby dziecko duuuuzo piło płynów.

  13. Pani Magdo, dzięki za wpis i mnóstwo cennych rad. Mam nadzieję, że bogatsza o wskazówki wszystkich wypowiadających się Pań dzielnie przetrwam wraz ze swoim 4-miesięcznym synkiem 22-godzinną podróż do Sydney.
    Moja podróż podzielona jest na dwa loty z międzylądowaniem w Dubaju i zastanawiam się, czy na lotniskach są wyznaczone jakieś specjalne pokoje dla matek z dziecmi, gdzie czekając na kolejny lot (ok.4 godzin), będę mogła w ustronnym i cichym miejscu nakarmic małego. Szczerze mówiąc, do tej pory, podróżując po świecie nigdy nie zdarzyło mi się zwrócic uwagi na taki szczegół:-)
    Pozdrawiam.

    • Pani Moniko, dziękuję za komentarz. Cieszę się, że moje wpisy mogą pomóc 🙂

      Wszystko zależy od lotniska, co kraj to obyczaj. W Dubaju nie byłam, mój mąż leciał przez Dubaj do Stanów z dziećmi i z tego co mówił, to jest to jedno z tych mało przyjaznych lotnisk. Dodatkowo są tam bardzo długie kolejki do bramek ze względu na sprawdzanie bagażu „security check”. Zawsze kiedy leciałam przez lotniska, które miały surowe przepisy bezpieczeństwa, wózek musiałam nadać w Polsce i nie mogłam go odebrać na lotnisku przez które przelatywałam. Proszę wziąć ze sobą chustę lub nosidełko bo się strasznie Pani umęczy na lotnisku. Niby na takich lotniskach są zastępcze wózki ale nim Pani taki znajdzie, plus to są parasolki więc się nie będą nadawać dla 4 miesięcznego dziecka.

      Na razie najlepsze i najbardziej przyjazne dla dzieci lotnisko na jakim byłam to lotnisko w Singapurze i w Zurich. W Zurich jest cały duży pokój przeznaczony tylko dla rodziców z dziećmi, z malutkimi toaletami dla dzieci, nawet z pokojem z łóżkiem i łóżkiem dla niemowlaka i z kuchnią, biblioteczką. Co do Dubaju to podobno jak jedna wielka hala na której wszyscy koczują :). Nowoczesne itd. ale niegościnne, aby ludzie którzy się zatrzymują za bardzo się nie rozgościli. Z resztą podobnie jest na lotnisku w Moskwie. Ja nigdy nie leciałam przez Dubaj więc tutaj nie pomogę warto zobaczyć stronę internetową lotniska http://www.dubaiairport.com/en/Pages/home.aspx, niby jest napisane że można znaleźć ciche miejsce „Terminal 1 of Dubai International offers two quiet lounges, conveniently located at gates C23 and C9, complete with comfortable reclining chairs to ensure you have a peaceful nap between flights. Separate prayer rooms are also available for ladies and gentlemen.” Jeszcze znalazłam informację „Children’s Play Area – Location: Airside, between Gates 12 and 14” to na stronie http://www.sleepinginairports.net/mideast/dubai.htm#.Um3isRCKIvw z której mój mąż często korzysta haha

      Jednak Pani Moniko, przez Dubaj lata miliony ludzi w 2011 roku aż 50 milionów!!! i siedzą oni tam długie godziny więc nie spodziewałabym się, że znajdzie Pani łatwo ciche i spokojne miejsce… chyba że leci Pani pierwszą klasą, wtedy nie będzie problemu z wygodnym pokojem.

      Proszę jeszcze pamiętać, że to kraj muzułmański więc może lepiej publicznie nie karmić piersią lub przebierać dziecka. hahahaha chyba nie pomogłam :/ Najlepiej proszę się zapytać w informacji lotniska jak już Pani doleci, ja bym tego miejsca w Zurichu nie znalazła gdybym się nie zapytała. Może się okazać, że właśnie dlatego że jest to duże lotnisko z tysiącami ludzi, w muzułmańskim kraju to będzie dedykowane miejsce dla matek z dziećmi.

      Pani Moniko jak już Pani dojedzie proszę napisać! Koniecznie! Na pewno będzie kolejna mama zastanawiająca się jak się leci przez Dubaj.

  14. Pani Magdo, po przeczytaniu Pani komentarza mina nieco mi zrzedła, bo wygląda na to, że przede mną nie lada przeprawa. Zrobiłam też małe rozeznanie wśród innych podróżujących przez to lotnisko. Okazuje się, że terminal oferuje tzw.”baby change”, ale nie są to miejsca gdzie można w ciszy i spokoju nakarmić niemowlaka, a większośc karmiących mam robi to po prostu w lotniskowych kawiarenkach czy restauracjach dyskretnie się okrywając.
    Ech, jak jest naprawdę okaże się w praktyce:-) Jestem pełna optymizmu i nadziei, że moje dziecię wyssało pasję do podróżowania wraz z mlekiem i będzie dzielnym podróżnikiem;-)Oczywiście, z przyjemnością podzielę się swoim doświadczeniem.
    Pozdrawiam!

    • hahaha za późno żeby zmienić zdanie, ale Pani Moniko to tylko 4 godziny! Naprawdę, minie jak strzelił. Nim się Pani wygrzebie z samolotu, potem siku, zrobić porządek w torbie, usiąść na chwilę to już minie 2 godziny, znaleść jakieś miejsce żeby nakarmić synka, a potem zaraz będzie musiała się Pani ustawić do „security”, szukać bramki itd. 4 godziny to naprawdę nie tak długo. A jak mały sobie Dubaj obejrzy to będzie będzie spał cały lot do Australii. Nie ma Pani już nigdzie międzylądowania? To i tak nie zły lot! Bo przeważnie to jeszcze jest w Singapurze międzylądowanie. Koniecznie proszę napisać jak już Pani doleci. Ale nie ma się co martiwć, to tylko podróż, mały ma szczęście że nim skończy 5 miesięcy odwiedzi Australię, będzie całe życie to wspominał i nie ważne że jego pamiętać będzie sięgała tak daleko jak zdjęcia hahaha Moja Amelka najbardziej przeżywa że nie ma jej na zdjęciach np. z Nowej Zelandii, wtedy jej mówię że była w brzuchu hahaha to prawda byłam w 3 miesiącu ciąży i Amelce to wystarczy 🙂

  15. Drogie Mamy, musze przyznac, ze historie Waszych prodrozy z maluchami dodaly mi nieco odwagi. Mieszkamy na stale w Wielkiej Brytanii i myslelismy z mezem o podrozy do Polski na swieta i Nowy Rok. Lecielibysmy na Boze Narodzenie do Bydgoszczy i potem przemiescilibysmy pociagiem do Krakowa zeby spedzic tam spedzyc sylwestra. Konsultowalam sie z tutejszym pediatra, ktory oczywiscie nie widzial absolutnie zadnych przeciwskazan. Niestety cala nasza rodzina w Polsce nas potepia i oskarza, ze jestesmy wyrodnymi rodzicami z ze zrobimy coreczce krzywde (chodzi o uszy). Dodam, ze nasza Marianka bedzie miala w momencie lotu prawie 3 miesiace. Osobiscie nie wydaje mi sie, zebym w jakikolwiek sposob mogla dziecku zaszkodzic przy odpowiednim planowaniu. Ciezko jest jednak nie brac sobie do serca takich komentarzy.

    Mam kilka praktycznych pytan. Bedziemy leciec Ryanairem, zdaje sobie sprawe ze to chyba najmniej przyjazne linie lotnicze. Myslalam o tym zeby wykupic pierwszenstwo wejscia na poklad zeby sie z mala wygodnie usadowic razem z innymi matkami. Chcialam wpakowac mala do chusty, jest to chyba najpraktyczniejszcze rozwiazanie. Nie wyobrazam sobie tego przypinania pasa maluchowi, ktory nawet jeszcze sam nie siedzi. Z chusty nie ma szans mi wypasc. No i jest jeszcze kwestia tego karmienia przy starcie i ladowaniu. Karmie mala wylacznie piersia, probowalismy dawac jej mleko z butelki ale nie radzi z nia sobie najlepiej. Wiem jednak, ze wbrew pozorom wiele osob ma problem z karmieniem piersia w miejscach publicznych. Mozna zrobic to w miare dyskretnie w chuscie, ale mimo wszystko. Czy ktoras z Was karmila dziecko piersia w samolocie? Jakie byly reakcje pasazerow i zalogi?

    Z gory dziekujemy z Marysia za odpowiedz i pozdrawiamy Was wszystkie serdecznie.

    • Pani Marto, jak była Pani u lekarza, który powiedział, że nie ma przeciwskazań, to już nikt z rodziny się nie może przyczepić 🙂 Jeżeli chodzi o uszy to krzywdę można tylko dziecku zrobić, jeżeli ma płyn w uszach, ale to raczej jest u starszych dzieci, niemowlęta mają płyn w uszach w takich przypadkach gdy urodzą się np. z rozszczepienie podniebienia, albo są jakoś przewlekle przeziębione. Moja córka urodziła się z rozszczepieniem podniebienia i ja nie świadoma tego, że dziecko ma płyn w uszach i nie powinno lecieć, poleciałam z nią do Singapuru kiedy miała 3 miesiące. Zupełnie nie płakała, nic się nie wydarzyło. Kiedy Amelka miała pół roku mieliśmy lecieć do Stanów i wtedy lekarz laryngolog w Singapurze odradził tak długi lot, gdyż ciśnienie płynu w uszach mogłoby spowodować, że pękłaby błona, co i tak się baardzo rzadko zdarza. Zaraz po założeniu drenów w uszach które odprowadziły płnyn z ucha mogła latać, więc wybraliśmy się na wakacje do Tajlandii 🙂 Wracając do tematu, jeżeli dziecko jest zdrowe to nie ma żadnych przeciwskazań.

      Generalnie z niemowlakiem ma Pani zawsze pierwszeństwo… ale w tanich liniach to może być różnie. Swoją drogą to może Pani posiedzieć przed wejściem i wejść na końcu do samolotu, co może być wygodniejsze dla Pani bo będzie miała Pani dużo miejsca. W samolocie jak już Pani usiądzie w ciasnym siedzeniu i nim wszyscy wejdą minie pół godziny, a jak jeszcze maleństwo nie będzie spało, to nawet nie będzie miała Pani gdzie stać bo ludzie będą siadać. Lepiej już wejść na końcu, niż kupować pierwszeństwo… szkoda kasy 🙂 a usadowić się to już pomogą Pani stewardesy.

      Pani Marto ja wszystkie dzieci karmiłam piersią, i w samolocie te ich pierwsze loty, zawsze byli karmieni piersią. Trzymałam ich w chuście, która wiele zasłania i miałam pieluchę tetrową aby zakryć główkę dziecka co by się nie rozpraszało kiedy ludzie przechodzą, no i żeby zakryć moją pierś. Pani Marto, tym Ryanairem przed Świętami to będą lecieć sami Polacy, którzy są naprawę wyrozumiali, pomocni i grzeczni. Najgorsi to są chyba Norwedzy, jak leciałam z dziećmi do Olso, nikt mi nie pomógł, wręcz Stewardesy były niegrzeczne. Wracając znalazł się jakiś Polak który mi pomógł i nie dlatego że ja jestem Polką, tylko dlatego, że Polacy są tak wychowani, że jak ktoś potrzebuje pomocy to się mu pomaga.

      Pani Marto, 1. Niech się Pani wygodnie ubierze, czyli biustonosz który się łato otwiera, elastyczna koszulka, może nim Pani usiądzie niech Pani zdejmie sweter. Kiedy przyjdzie moment karmienia, będzie ciasno, niewygodnie, jak podniesie Pani sweter, koszulkę, biustonosz, wszystko się będzie zsuwało na dziecko to i Pani i dziecko będziecie podirytowani. 2. Dla mnie największym problemem było to, że gdy dziecko puszczało pierś to mleko się lało na wszystkie strony, także proszę sobie przygotować, chusteczki albo pieluchy tetrowe, i kiedy Pani zacznie karmić, żeby miała Pani przy piersi. W samolocie dziecko częściej puszcza pierś bo ktoś przejdzie, coś powie, nie ma tego spokoju i ciszy co w domu. 3. Może Pani usiąść przy oknie, więc może Pani odwrócić się do okna i nikt nie będzie już nic widział, z drugiej strony siedzenie przy oknie bardzo ogranicza ruchy, więc ja zawsze siadam przy alejce.

      Proszę się nie martwić, pasażerowie będą woleli aby Pani karmiła niż aby maluszek płakał 🙂 Innym razem gdy lecieliśmy z Hong Kong’u do Polski, siedziałam koło muzułmanów, ja karmiłam córkę w chuście ona obok pod burką trzymała dziecko i je karmiła 🙂 ani ona ani jej mąż nie zwrócili mi uwagi, a to chyba byłyby osoby które mogłyby być najbardziej podirytowane widokiem gołej piersi 🙂 Powodzenia, proszę napisać jak Pani doleci, jak się udał lot! 🙂

  16. Po zmianie nazwiska w wyniku zamążpójścia paszport trzeba wymienić w ciagu 3 miesiecy, potem dokument traci waznosc

  17. Witaj!
    Zgodnie z obietnicą powracam, by podzielić się swoimi przeżyciami po pierwszym locie z moim wówczas 4-miesięcznym synkiem z Warszawy do Sydney.

    Naszą podróż podzieliłam na dwa etapy. Pierwszy to był dojazd z naszego rodzinnego miasta do Warszawy(ok.200km). Tam przenocowaliśmy, by następnego dnia móc spokojnie dojechać na lotnisko.

    Zgodnie z zaleceniami linii lotniczych(Emirates) nasz, składający się z dwóch części wózek wcześniej złożyłam i owinęłam folią, by uniknąć zaginięcia którejś z części po drodze. Wózek nadałam w Warszawie(bez żadnych dodatkowych kosztów i poza limitem bagażowym), a odebrałam już w Sydney.

    Po odprawie na lotnisku w Warszawie, maluszek był noszony na rękach, ale czas między odprawą a boardingiem upłynął nam tak błyskawicznie, że nie stanowiło to żadnego problemu.

    Na czas startu i wznoszenia się samolotu synek leżał u mnie na kolanach przypięty do mojego pasa i grzecznie jadł mleko z butelki. Przy drugim starcie niestety odmówił picia mleka więc dałam mu smoczek. Po około godzinie od startu dostaliśmy kołyskę i malec grzecznie w niej usnął.

    Pierwszy, ponad 5-godzinny lot do Dubaju minął bardzo szybko. Leo przez cały czas był bardzo zainteresowany tym, co dzieje się wokół niego i okazał się niezwykle towarzyski, czego skutkiem było przechodzenie z rąk do rąk od jednej „cioci” do drugiej.

    Lądowanie w Dubaju. Jeszcze w samolocie omotałam się z maluszkiem chustą i tak nosiliśmy się do momentu zmiany pieluszki.
    W Dubaju nie ma niestety specjalnego pokoju dla rodziców z dzieckiem. Jest osobne pomieszczenie w sąsiedztwie toalet, tzw. „change room”. Znajduje się tam przewijak, zlew i kosz na śmieci. Można się w nim zamknąć od środka i mieć chwilę spokoju od zgiełku panującego na lotnisku, ale zaduch tam panujący i brak siedzenia nie zachęcają.
    O wodę do rozrobienia mleka i umycie butelek prosiłam obsługę w kawiarenkach i nie było z tym żadnego problemu.
    Ponad trzygodzinny postój w Dubaju upłynął malcowi na krótkiej drzemce, spacerowaniu i leżakowaniu.
    Jeśli chodzi o wózki-parasolki, które udostępnia lotnisko swoim pasażerom, to szczerze odradzam. Po sprawdzeniu trzech brudnych i z wybrakowanymi zapięciami bezpieczeństwa- zrezygnowałam.
    Kontrola na lotnisku jest rzeczywiście zaostrzona, tak jak wspominałaś. Każdy z pasażerów był dokładnie przeszukiwany. Ale matka z dzieckiem, zwłaszcza płaczącym ma duuużą przewagę i nawet nie musiałam otwierać torby.

    Drugi lot- prawie 14 godzin!Leo spał, jadł, zaczepiał pasażerów i trochę marudził. To marudzenie, mam wrażenie wiązało się z tym, że dzieci wokół bardzo płakały i mimo, że mój chłopiec przez większość czasu był bardzo pogodny, były momenty, że chciał się z innymi maluchami zintegrować w tym płakaniu;-)

    Podsumowując- było bardzo bardzo dobrze. Duma mnie rozpierała z syna, bo nie tylko załoga, ale też pasażerowie obu lotów gratulowali mi tak pogodnego i odważnego dziecka.

    Przyszłym podróżującym mamusiom(i tatusiom) życzę przede wszystkim spokoju i pogody ducha, a wszystko będzie dobrze;-)

    • Jej gratuluję!!! Oczywiście ciśnie mi się na usta… A NIE MÓWIŁAM! 🙂 haha nie takie straszne te podróże jak je malują. Dzięki za opis! Na pewno któraś mama będzie szukać informacji na temat podróży do Sydney i będzie wdzięczna za ten opis, także dzięki Monika! 🙂 Do następnego razu 🙂

    • Pani Moniko,

      Tez czeka nas za dwa miesiace podroz z niemowlakiem do Sydney.
      Rowniez lecimy Emirates i mamy bardzo podobne polacznie do Tego opisanego przez Pania.Bardzo dziekuje za relacje:)jest niesamowicie przydatna.
      Mam male pytanie- czy rezerwowala Pani gondolke w liniach Emirates? Jesli tak to prosilabym o informacje w jaki sposob ja Pani rezerwowala.
      Pozdrawiam,
      Magda G

      • Pani Magdo, na wypadek gdyby p. Monika nie przeczytała Pani komentarza, wyślę jej emaila z Pani pytaniem. ok? Jak będzie chciała to już sama odpowie.

      • Witaj Magda!

        Tak, rezerwowalam gondole. Zrobila to w moim imieniu agentka przez ktora kupowalam bilet.
        Moze Pani dokonac rezerwacji logujac sie na stronie https://fly4.emirates.com/MAB/MYB/MMBLogin.aspx lub pod numerem telefonu +48 22 306 0808.
        Zycze przyjemnej podrozy, a w razie jakichkolwiek pytan, sluze pomoca.

        Pozdrawiam,
        Monika

  18. Witam serdecznie,
    Pani Magdo, ten blog i te porady sa suuuuuuper. My lecimy za tydzien z 6 miesiecznym maluchem na Tajwan ( poznan- frankfurt- hong kong- taipei ) i powrot ( taipei – tokyo – paryz – poznan ), bardzo duzo sie nauczylam z Pani bloga. Dziekuje !!!!

  19. Witam, chcemy z mężem i naszym rocznym synkiem lecieć we wrześniu na Bali. Mam obiekcje co do tak długiej podróży. No i syn ma dopiero rok. Mogłaby mi Pani pomóc w podjęciu decyzji? Z tego co widzę na zdjęciach to podróżowała Pani z takim maluchem. Jak było na Bali? Czy Bali to dobry pomysł? Może wybrać coś bliżej? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Pani Moniko, Bali jest super dla małych dzieci, bo są duże plaże a woda jest bardzo płytka, oczywiście wszystko zależy od plaży. W decyzji Pani nie pomogę, wszystko zależy od dziecka i Państwa. Z moimi starszymi dziećmi gdy były małe bardzo łatwo się podróżowało, ale ostatnia Helena jest istnym potworem. Podróżowanie z nią jest mocno męczące. Plusy wyjazdu z takim małym dzieckiem to bardzo mały koszt podóży i za hotel itd. 🙂 a minus to jednak jest małe dziecko, nie wiadomo jak długo się będzie adoptowało do zmiany czasu, może być marudne w podróży, dostać gorączki, rozwolnienia i panika że to obce państwo i co robić itd. No cóż my nigdy nie mieliśmy komu dzieci zostawić a sami chcieliśmy wyjeżdżać. Nie zastanawialiśmy się wiele czy będzie to męczące czy nie. Chcieliśmy pojechać, mamy dzieci to je bierzemy, zmęczenie, to że dzieci mogły być marudne, czy im się nie spodoba, zawsze było wpisane w planowanie podróży. Ja bym się wiele nie zastanawiała brała malucha pod pachę i jechała 🙂 proszę tylko dobrze wyjazd zaplanować, jeżeli jest już na stałych posiłkach dziecko to wziąć mu te kaszki i papki z Polski, mleko modyfikowane jeżeli nie jest na piersi, żeby się nie okazało że na dzień dobry maluch dostanie rozwolnienia bo zje papkę z Indonezyjskiego jabłka haha Proszę zabrać leki przeciwgorączkowe dla dziecka, coś na rozwolnienie, ubezpieczyć się! sprawdzić czy w hotelu jest lekarz. Koniecznie coś na komary no i przeciwsłoneczne kremy. W wielu hotelach są klubki dla małych dzieci, małe baseniki, brodziki itd. także takie maluchy mają co robić, jak Pani się będzie smażyć na plaży 🙂 Ja z dziećmi na Bali odpoczywałam. Siedziały maluchy pod parasolem i kopały sobie dołki, w wodzie siedziały, albo leżały, tak płytka woda. Śniadanie podane, na obiad gdzieś w miasto, można też w hotelu. Jedyne co pamiętam że małemu wtedy Konradkowi się nie spodobało, to byliśmy na jakimś tradycyjnym przedstawieniu i tam były takie smoki i jakieś diabły, to tego się bał i tu było męczące bo płakał, a tak to Bali bardzo dobrze wspominam, oj chętnie bym wróciła, ale na razie z Ameryki za daleko i za drogo 🙂 Moja córka wymyśliła sobie że ona chce na Hawaje jechać :)))

  20. Och… tak czytam i czytam i podziwiam,że wszystkie Panie takie odważne :), my za 2 tygodnie lecimy z córą (05.09. skończy 9 miesięcy), to jej pierwszy lot, co prawda tylko do Bułgarii, ale i tak jestem przerażona, jak ona zniesie i lot, i pobyt na miejscu… Podczas upałów w sumie wcale nie wychodziłam z nią z domu, bo bardzo płakała, w BUłgarii ma być średnio 25 stopni, ale i tak jestem lekko przerażona…
    Co do lotu- jak większość mam obawy, jak usiedzi mi na kolanach i czy nie będzie płakać, wątpię, że uśnie, bo nie pamiętam, kiedy usnęła mi na rękach :/.
    Proszę trzymać za nas kciuki 😉

  21. witam,bardzo fajna stronka:)za kilka dni mam wycieczke na kanary …moja corka ma 11 miesiecy i od dwoch dni kaszle,temperatury niema,czy taki wyjazd(samolotem moze jej zaszkodzic?lub pobyt w tamtych stronach??a co jesli dostanie goraczki?kompletnie nie wiem jak zachowac sie w tej sytuacji…czy lepiej zrezygnowac z wakacji?czy ktoras z mam miala podobna sytuacje?pozdrawiam

    • Hej Ala, absolutnie nie rezygnuj!!!!
      wez jej niezbedne leki, czopki typu paracetamol lub ibuprofen dla niemowlat /w przypadku moich dzieci czopki dzialaly najlepiej/ na przypadek goraczki czy jakiegos bólu, kropelki na rozrzedzenie ewentualnej zalegajacej wydzieliny /odpowiednik flegaminy/ ale przede wszystkim wykup dla Was ubezpieczenie turystyczne, bys mogla skorzystac z miejscowej opieki lekarskiej, gdyby stan córeczki sie pogorszył /karta EKUZ to czasem troche za malo, warto przynajmniej dla dziecka wykupic ubezpieczenie za kilkadziesiat zl/. Wez dla niej do samolotu mala podusie i lekki kocyk, bo czasem klimatyzacja dziala troche za mocno,
      A przy check in na lotnisku popros ladnie pania o mozliwosc zostawienia obok Ciebie wolnego miejsca, byś miala wiecej przestrzeni dla dziecka /chyba, ze wykupilas dla corki miejsce, ale generalnie dzieci do lat 2 podrozoja za darmo lub za niewielka oplata na kolanach rodzicow/.

      Klimat na kanarach jest bardzo lagodny /mieszkam na Teneryfie/, obecnie pogoda jest wspaniala i nie meczy upalami /aczkolwiek slonce jest bardzo ostre /indeks UV nawet 12!!!/ i czapeczka dla dziecka, kostiumik UV z rękawkami i dobry krem z filtrem 50+ dla dziecka to podstawa./
      Gdzie sie dokladnie wybieracie?
      Moje blizniaki spedzily tu pierwszy miesiac majac zaledwie 3 miesiace zycia za soba, potem przyjezdzalismy tu co pare miesiecy a obecnie mieszkamy od pol roku a dzieci maja niespelna 2 lata. Klimat jest dla nich tutaj idealny i w ogole mi tutaj nie chorują.
      Zycze milego wypoczynku i pisz w razie pytan 😉

    • Zgadzam się z Małgosią, ale dodam swoje 3 grosze 🙂 Ja bym zrobiła tak… ale jest to tylko i wyłącznie moja osobista opinia, więc proszę tak to potraktować jako opinię. Poszłabym z maluszkiem do lekarza i sprawdziła czy za tym kaszlem nic więcej się nie kryje, czy oddycha ok, żeby się nie okazało że to np. początek zapalenia płuc… nie straszę, ale tak czasami jest że nie ma gorączki ale są problemy z oddychaniem. Plus lekarz najlepiej doradzi czy można z dzieckiem podróżować. Miałam podobną sytuację i dostałam od lekarza antybiotyk na zasadzie będzie potrzebny podam, nie będzie nie podam, ale to wszystko zależy od lekarza. Proszę wziąć ze sobą panadol dla dzieci albo coś innego przeciw gorączkowego, proszę koniecznie się ubezpieczyć, gdyby musiała Pani iść do lekarza na wakacjach. Sprawdzić z hotelem czy jest lekarz na miejscu w hotelu, gdzie jest najbliższy szpital itd. Generalnie równie dobrze może Pani wyjechać z zupełnie zdrowym dzieckiem, które zachoruje na miejscu, także trzeba wiedzieć gdzie szukać pomocy. Podsumowując 🙂 ja bym pojeciała 🙂 zakładam że nie leci Pani sama, więc będzie jakby co ktoś do pomocy. I znowu Kanary to nie trzeci kraj, to Hiszpania, Unia Europejska, pewnie lepsza tam opieka niż w Polsce hahaha więc nie ma co panikować 🙂

  22. Witam serdecznie, ja mam pytanie konkretnie o Tajlandię. Lecimy na 30 dni w połowie lipca 2015 r. z 2 dzieci (5 miesięcy i 4 lata). Chodzi mi o informację czy na miejscu dostaniemy pieluchy jednorazowe firmy Pampers oraz chusteczki nawilżone? Nie wiem czy brać zapas na cały miesiąc czy tylko na pierwsze kilka dni? Proszę o jakieś przydatne info co zabrać ze sobą? Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam

    • Zależy gdzie Pani jedzie, jeżeli tam gdzie turyści np. Bangkok czy Phutek to tak pieluchy są normalnie dostępne w supermarketach typu TESCO, podobnie z chusteczkami. Nie wiem jak dziś ale parę lat temu Pampersy, wilgotne chusteczki były normalnie do kupienia. Ale jeżeli jedzie Pani w regiony które jeszcze do czasu były mniej oblegane jak Ko Samui i inne dziewicze regiony Tajlandii to może być trudno. Pani Karolino, ale proszę się nastawić że może Pampersów nie będzie tylko będą Huggis, lub inne, ja w Azji kupowałam japońskie i koreańskie marki z których byłam BARDZO zadowolona. I proszę pamiętać, że jakość tych Pampersów to może nie być taka jak w Polsce. Tak jak te niemieckie proszki do prania niby persil to persil ale w Niemczech jakoś ładniej pachnie i lepiej czyści.

    • Witaj, Karolina,
      w Tajlandii o Pampersy jest trudno, dostaniesz je tylko w niektórych supermarketach i to w najwiekszych miastach typu Bangkok. Wez ze soba jakiś zapas np. na noce, a za dnia smiało uzywaj ich pieluszek – bo są mniej chłonne /sprawdzilam na swoich 7-miesiecznych blizniakach – nie uczulily ich/. Mozesz tez na plazy np klasc maluszka bez pieluchy na tetrze lub reczniku, niech sie wietrzy 😉 Chusteczki natomiast dostaniesz w kazdym sklepie. Uzywajcie jedynie wody butelkowanej do picia, jak rowniez do mycia smoczka, butelek niemowlecych oraz mycia buzi dzieci /chodzi o to, by nie dostala sie do zoladka dziedzka – inna flora bakteryjna, latwo o biegunke/wymioty/.
      Ja zabralam dla maluchów orsalit, ampulki soli fizjologicznej, czopki nurofen, paracetamol w syropie, termometr do ciala, duzo kremu SPF 50+, czapeczki na glowe. Daruj sobie grubsze ubranka i w ogole duza ich ilosc – lezacy maluszek wystarczy jak w tym upale bedzie przyrzucony tetrową pieluszką, a starsze dziecko – cieniutkie koszulki i krotkie spodenki/spodniczki z cieniusiej bawelny. To samo Ty i mąż. Uwazaj na przegrzanie niemowlaka – jest bardzo niebezpieczne, jesli bedzie pozyzej 30 stopni – a bedzie na pewno – nie ubieraj go w nic /tylko tetra/. Jesli bedziesz miala jeszcze pytania – pisz. 🙂

    • A co ze sobą zabrać: krem do opalania! taki super mocny dla dzieci – można oczywiście kupić na miejscu, czapki, kostiumy kąpielowe 🙂 Jak ten 5-miesięczny maluch jest tylko na piersi no to bomba, jak jest na mleku modyfikowanym no to trzeba wziąć ze sobą, albo jak już je „stałe” jedzenie no to proponuję kaszki ze sobą wziąć i słoiczki, żeby nie miał rewolucji przy zmianie diety. Leki oczywiście dla dzieci przeciwbólowe/przeciwgorączkowe, żeby jakby co nie denerwowała się Pani że trzeba po aptekach itd. Ubezpieczenie koniecznie wykupić. BARDZO WAŻNE przeciw komarom, krem, spray, albo naklejki które na ubranie można przykleić – to wszystko można tak kupić, ale po co się denerwować, lepiej już mieć ze sobą. Jeżeli chodzi o komary jest to bardzo ważne ze względu na gorączkę denga, którą roznoszą komary! Dorosły to nieprzyjemnie przechoruje – wymioty, rozwolnienie itd. ale dla dziecko to może być bardzo niebezpieczne. I już nic mi do głowy nie przychodzi 🙂

  23. Witam a ja mam pytanie jak dzieci znoszą różnice czasowe ? Wybieramy sie z 3,5 miesięcznym dzieckiem i już się trochę uspokoiłam jeśli chodzi o start i karmienie piersią za co dziękuję natomiast niepokoi mnie różnica czasu. U nas bedzie to 7 godzin.

    • Takie maluszki to nawet nie poczują, Pani za to poczuje 🙂 pytanie jak dziecko ma ustabilizowany sen. 3,5 miesiąca to pewnie jeszcze całej nocy nie przesypia. Trzeba trzymać się rutyny np. kąpiel, karmienie, czytanie, noszenie i spać 🙂 a nie spać to odłożyć do łóżka, nie zaśnie, to poleży 🙂 generalnie nie robić z nocy dnia, i dać do zrozumienia że to jest cisza, ciemno. Tak jak Pani się położy spać a może poczyta itd. ale nie będzie Pani aktywnie tego czasu spędzać i w parę dni się przestawi. Proszę się nie martwić, naprawdę wyjdzie to naturalnie. Moje już starsze dzieci to staram się przetrzymać w ciągu dnia, wymęczyć, bo będę po nocy chodzić, będą głodne itd. ale z niemowlakiem to tak się nie da, naprawdę wyjdzie to naturalnie 🙂

  24. Witam, Pani Magdo mam pytanie co do tego w jakim wieku najwcześniej można, Pani zdaniem pojechać na stałe z niemowlakiem do Wietnamu? Rodzic będę w październiku, ale mój partner jest już w Wietnamie. Ja sama najchętniej pojechalabym już do niego i urodzila na miejscu, ale mój partner uważa że nie poradzimy sobie na miejscu sami. Dlatego pewnie urodze w Polsce, ale jak najszybciej chciałabym się do niego przenieść z malenstwem. Oczywiście jeśli tylko będzie wszystko wszystko porządku z dzieckiem. Pozdrawiam

    • Generalnie to może Pani lecieć z dzieckiem jak jest zdrowe i jak Pani się czuje dobrze. Ja latałam najwcześniej z dzieckiem miesięcznym ale moja koleżanka leciała z dziesięciodniowym, co uważam z głupie bo ona mogła zemdleć, co mnie się zdarzyło. Na Pani miejscu poczekałabym aż dziecko będzie miało wszystkie szczepienia potrzebne w tym wieku, bo powiedzmy sobie szczerze, leci Pani do trzeciego świata. Nie wiadomo też jaki to maluch będzie może taki co lubi sobie popłakać 🙂 i jak Pani się będzie czuła, czasem naprawdę przychodzą trudne chwile po porodzie, depresja, nowe miejsce którego Pani nie zna może pogorszyć Pani samopoczucie. Chodzi mi o to aby z decyzją i kupnem biletu poczekała Pani aż Pani urodzi. Bardzo ważne aby mąż znalazł tam lekarza dla niemowlaka, szpital itd. żeby wiedziała Pani jakie tam szczepienia są obowiązkowe itd. Powodzenia!

      • Bardzo dziękuję za rady 🙂 będziemy docelowo w Hanoi. Dowiadywalam się od osób które tam mieszkają, ze szpital i służba zdrowia to teraz nie problem. Trochę bardziej martwi mnie pożywienie na miejscu i sam klimat dla takiego maleństwa. Chciałbym karmić jak najdłużej, ale wiadomo ze na samej piersi to tak do pol roku, potem już wprowadza się inne pokarmy. Oczywiście z decyzją na pewno poczekam do porodu. Dziękuję, Dominika

      • Pani Dominiko, Wietnam to była kolonia francuska, także dużo wpływu francuskiego, można zjeść „normalne” czyli europejskie jedzenie i chleb za czym ja najbardziej tęskniłam, który w Azji trudno znaleźć. W Hanoi nie powinna mieć Pani problemu ze znalezieniem jedzenia dla niemowląt, tylko są w dużych centrach handlowych do kupienia. Ale i tak na Pani miejscu wzięłabym jakieś kaszeczki z Polski 🙂 i Pani Dominiko, dziecko na początku to je takie rzeczy jak kaszki ryżowe, a ryżu w Wietnamie nie braknie, także może Pani sama robić, marchewka, ryż zmiksować i gotowe. Po moich podróżach muszę powiedzieć że nie widziałam nigdzie takiej różnorodności jedzenia dla niemowląt jak w Polsce, kaszki w każdym smaku, różnorodne deserki, obiadki, zupki itd. Nawet w Stanach nie ma takiego wachlarza jedzenia dla niemowląt jak W Polsce. Ah i jeszcze jedno w Azji są małe wózeczki, naszych dużych wózków tam Pani nie znajdzie 🙂 więc może się okazać że jak Pani weźmie duży wózek ze sobą z wielką gondolą to nie będzie gdzie go pchać ani do taksówki włożyć itd. i szybko zakupi Pani mały wózeczek, to proszę Pamiętać gdy będzie tu Pani kupować wózek za 3000zł że trochę wyrzucone pieniądze to będą.

      • Pani Dominiko, generalnie chodziło mi o to z tym jedzeniem, że naprawdę dziecko nie musi na kaszkach i słoikach żyć 🙂 w Azji tyle pysznych owoców, warzyw, makarony itd. itd. nawet jak nie znajdzie Pani 50 rodzai słoiczków to sama na pewno coś Pani zrobi maluchowi 🙂 Mój najmłodszy Gabriel ma 7 miesięcy i je ryż bez miksowania, banana, ziemniaki, awokado można widelcem zgnieść itd. itd. Poradzi sobie Pani, a jak już Pani kupi mikser/pałkę to żaden słoiczek się nie będzie równał z Pani jedzeniem 🙂 a kaszki z Polski to polecam wziąć zbożowe, nie ryżowe tylko zbożowe różne rodzaje. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s