Podróżować z niemowlakiem czy nie podróżować? Jeżeli tak, to jak?

Jedni rodzice nie wpuszczają gości do domu przez 3 miesiące inni lecą na koniec świata z parotygodniowym dzieckiem. Co jest najlepsze dla dziecka wiedzą to tylko jego rodzice.  Jedno jest pewne, że nieszczęśliwi rodzice to nieszczęśliwe dziecko.

Chcesz wyjechać na urlop ze swoim maleństwem? Dobrze się przygotuj, a będzie to wspaniały wyjazd dla całej rodziny. Jak? Przeczytaj wrażenia i bardzo przydatne rady Aleksandry, po wspaniałej rodzinnej podróży samochodem na Chorwację z 2,5 miesięcznym Tymkiem.

Na podstawie kilku wcześniejszych, bliższych i dalszych, podróży samochodem wiedzieliśmy, że jeśli chodzi o naszego szkraba, to mamy szczęście. Mamy do czynienia z osobnikiem „lubiącym” jazdę autem- czyli mówiąc najogólniej, młody zasypiał jak tylko tato przekręcał kluczyk w stacyjce. Gdyby Tymek krzyczał wniebogłosy zapinany w fotelik, to na pewno byśmy nie ryzykowali, licząc na to, że „jakoś to będzie…”

 

Wybór miejsca.

Wybierając miejsce wczasów patrzyliśmy pod kątem prawdopodobnej pogody oraz tamtejszej sytuacji służby zdrowia. Odpadały kraje, w których mogło być powyżej 30 stopni lub poniżej 18 (to już ze względy na fakt, że chcieliśmy też trochę wygrzać przed zimą), a także takie, gdzie zamiast zadowalających warunków szpitalnych jest szaman w lepiance.

O planowanym wyjeździe rozmawialiśmy wcześniej z pediatrą Tymka. Nie był zachwycony, ale stwierdził, że dziecko jest zdrowe, pomógł nam też skompletować apteczkę – na wszelki wypadek. Trochę się też uspokoił, gdy powiedzieliśmy, że nie zamierzamy pokonywać całej trasy na raz. Dostaliśmy też rady odnośnie klimatyzacji w samochodzie:

  • Jeśli klima musi być włączona, to temperatura powinna być sensownie ustawiona na np. 23 stopnie, żeby potem na postojach skokami temperatury nie załatwić dzieciaka (i siebie).
  • Zanim wyciągnie się dziecko z auta, najpierw otworzyć okno/drzwi i powoli wyrównać temperaturę.
  • Nie otwierać też okien w czasie jazdy.

Wykupiliśmy synowi ubezpieczenie – NWW i KL z Assistans (nie przewidywaliśmy, żeby Tymek komuś zrobił krzywdę więc ominęliśmy OC 🙂 ). Dla siebie warto pomyśleć o takim ubezpieczeniu, które zawiera opiekę nad naszym dzieckiem, na wypadek, gdyby coś nam się stało. Mąż wykupił też AC na Europę, bo gdyby coś się z autem stało, to z maluchem nie chcieliśmy jak ciołki stać na poboczu i zastanawiać się jak i gdzie zadzwonić. Zrobiliśmy przegląd samochodu oraz wyczyściliśmy klimatyzację.

Nimowlę w samochodzie

Tymek pilotem 🙂

 

Chorwacja.

Po sezonie w Chorwacji jest ciepło, ale nie upalnie, mniej turystów i nie trzeba rezerwować wcześniej noclegów, bo na pewno coś się znajdzie. Od razu można zobaczyć pokój i ocenić czy będzie odpowiedni. My wybraliśmy pokój z osobną kuchnią. Wieczorem gdy Mały spał, mogliśmy nie przeszkadzając mu, spokojnie siedzieć w kuchni lub na tarasie. Ważna jest też odległość od morza, bo jednak z dzieckiem więcej jest maneli do zabrania na plażę, więc im krótsza tym lepsza.
 
Uwaga na klimatyzacje w pokojach- nigdy nie wiadomo kiedy były czyszczone, a jak wiadomo, różne bakterie się w nich zbierają. My  nie włączaliśmy klimy.

 

Podróż samochodem z niemowlakiem.  

Wrażenia z samej podróży mamy bardzo pozytywne, pewnie dlatego, że Tymek spał przez prawie całą drogę. Przejechaliśmy w sumie ok. 2500 km, z tego  mały przespał  2300 km :).  Myślę, że z niemowlakiem podróżuje się najłatwiej, bo jednak starsze dzieci już mniej śpią, więcej marudzą i trzeba je podczas drogi zabawiać.  Mogą się już po prostu nudzić w drodze.  Mimo, że Tymek sporo spał w ciągu dnia, to w nocy spał normalnie. Bałam się, że mu się coś poprzestawia ze snem, ale na szczęście nie. 
 
Zakładaliśmy, że podróż (i całe wakacje) ustawiamy pod synka. Gdyby trzeba było co dwie godziny się zatrzymywać, to byśmy tak robili. Nie  rezerwowaliśmy wcześniej noclegów, na wypadek dużego opóźnienia w drodze. Wyjeżdżając na wakacje z niemowlakiem trzeba się nastawić, że nie wszystko może wyjść tak jak chcemy, więc lepiej podejść bez stresu – zaplanować dwa dni urlopu więcej i najwyżej rozbić drogę na jeszcze krótsze odcinki, jeśli zajdzie taka potrzeba. My zakładaliśmy nawet zatrzymanie się na całe wakacje  już w Czechach, gdyby syn źle znosił podróż. Nic na siłę! Jeśli decydujemy się jechać z takim maluchem, to trzeba brać taką ewentualność pod uwagę. 
 
Nasza podróż:
Z POLSKI DO CHORWACJI:
1. dzień: Wrocław-Wiedeń (1 postój na trasie)
2. dzień: Wiedeń- Trogir (2 postoje na trasie)
 
Z CHORWACJI DO POLSKI
1. dzień: Trogir-Plitvickie Jeziora (bez postoju)
2. dzień: Plitvickie Jeziora-Olomuniec (Czechy) (2 dłuższe postoje, 1 krótszy)
3. dzień: Olomuniec- Wrocław (1 postój)
 
Radzimy zacząć szukać noclegu gdy widzimy, że robi się późno, a nie czekać aż dziecko się zbudzi (na zasadzie „bo tak ładnie śpi, to jeszcze jedźmy…”). Raz nie zdążyliśmy znaleźć noclegu na czas i skończyło się krzykiem. Fajnie w czasie podróży znaleźć taki nocleg, gdzie obok jest bar/restauracja. Można wtedy położyć dziecko spać i jedno z rodziców może wyjść i przynieść ciepłą kolację do pokoju. No chyba, że mamy pokój z  kuchnią i możemy (i chcemy) sami coś zrobić.

Postoje robiliśmy około godzinne. Problemem był brak przewijaków na stacjach i parkingach- jeśli ich nie było, to przebieraliśmy małego albo w toalecie (jeśli się dało), albo na tylnym siedzeniu w aucie (na szczęście było ciepło, w innym przypadku musielibyśmy bardziej kombinować).

Ogromnym plusem jest to, że karmię małego tylko piersią, więc mogliśmy zatrzymać się praktycznie wszędzie na karmienie.Ominął na problem przygotowywania i podgrzewania sztucznego pokarmu czy wyparzania butelek.  Wiem, że można kupić podróżne samochodowe podgrzewacze do butelek, co pewnie byśmy zrobili, gdyby była taka potrzeba.

nimowlę w trasie

Odpoczynek na trasie.

 

Co wziąć w podróż z niemowlakiem.

  • Składaną wanienkę. Kupiliśmy ją już wcześniej, ponieważ mamy bardzo małe mieszkanie i normalna nijak nam się nigdzie nie mieściła. Jest droższa niż zwykłe wanienki, ale na w podróży super sprawa! Młody codziennie miał kąpiel, a że bardzo go to zawsze relaksuje, to fajnie, że rytuał został zachowany 🙂
  • Łóżeczko turystyczne. Synek od początku śpi w swoim łóżeczku, więc nie chcieliśmy mu (i sobie) zmieniać nawyków. Łóżeczko też było kupione już wcześniej. Tymek śpi w nim u babci, do której czasem jeździmy na weekendy. Jeśli dziecko w domu śpi z rodzicami, to myślę, że ten bagaż jest zbędny.
  • Parasol na plażę. Niemowlaków nie wolno opalać, więc parasol jest niezbędny, biorąc pod uwagę, że na  większości plaż w Chorwacji trudno o cień.
  • Nie braliśmy głębokiego wózka (musielibyśmy mieć busa). Wzięliśmy tylko stelaż do którego wpinaliśmy fotelik. Żałowaliśmy, że nasz Tymek był jeszcze za mały na nosidełko, bo na pewno by super się przydało. Wózkiem niestety trudniej się poruszać, czego doświadczylismy np. w Plitvickich jeziorach, gdzie zatrzymalismy sie na nocleg i zwiedzanie Parku Narodowego. Niby sie da, ale manewry wózkiem po wąskich kładkach, na których małemu podskakiwała główka, mijanie innych turystów i pokonywanie wystających korzeni, zepsuły nam tą wycieczkę. Łatwiej byłoby z nosidłem (lub chustą, która u nas niestety została zbojkotowana przez Tymka).
  • Parasolka do wózka. Super się sprawdza, żeby osłaniać dziecko przed słońcem w aucie. Opieramy na skos o fotelik i zasłania całego niemowlaka –  korzystamy z niej zawsze jak gdzieś jedziemy. Uważam że taka parasolka jest lepsza niż przyczepiane na szybę osłonki.
  • Podkład do przewijania wielokrotnego użytku. Mata samopompująca/karimata lub coś w tym stylu- nieoceniona na kamienistych chorwackich plażach.
  • Wodę z atestem IMiD. Wodę można oczywiście kupić na miejscu, ale wzięliśmy kilka butelek takiej, gdzie wiedzieliśmy, że mogą być stosowane dla niemowlaków. Oszczędziliśmy sobie głowienia się nad chorwackimi etykietkami na wodzie :). Woda może się przydać jeśli np. trzeba dziecku podać jakieś lekarstwo, które się rozpuszcza.
  • Moskitiera na łóżeczko. Nam  się nie przydała się, bo nie było komarów i innych robali, ale warto wziąć, bo nie wiadomo jak się trafi.

Czego nie wzięliśmy, a uważam, że by się nam przydało.

  • Mały termos z wrzątkiem. Czasem by się przydał, chociażby żeby wyparzyć smoczki.
  • Leżaczek. Młodemu byłoby wygodniej leżeć na plaży, bo robi się już ciekawy świata i leżenie na pleckach nie zawsze wystarcza. Kładliśmy go na samopompującej macie + na to kocyk i pieluszka. Nam się leżaczek po prostu już nie zmieścił.

Sami się trochę obawialiśmy podróży autem z takim maluchem, ale wyszło lepiej niż myśleliśmy. Wiadomo, że każde dziecko jest inne, więc należy takie wyjazdy dostosowywać do swojej pociechy i podejść do tego wszystkiego z rozwagą i dużą elastycznością.

O swojej wpaniałej podróży z 2,5 miesięcznym Tymkiem napisała Aleksandra. Jeżeli macie pytania do pani Oli, piszcie wszystkie uwagi prześlemy mamie Tymka.

Reklamy

3 thoughts on “Podróżować z niemowlakiem czy nie podróżować? Jeżeli tak, to jak?

  1. Pingback: Podróżować z niemowlakiem czy nie podróżować? Jeżeli tak, to jak? | niemowlę | Scoop.it

  2. Pingback: Dzieci też mogą podróżować! Nasze wakacje w Los Angeles, Las Vegas i San Francisco. « Zrozumieć niemowlaki.

  3. dzięki za wyczerpujace informacje, my pod koniec sierpnia jedziemy na Chorwację, do Porec z niemowlaczką Klaudią 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s