Amerykański poród, chiński teść, matka polka.

Trzy tygodnie minęły od porodu naszego piątego dziecka Gabriela. Trzy tygodnie wystarczy, żeby dojść do wniosku, że budzenie się 4 razy w nocy jest nienormalne i gdyby nie miłość, a może „instynkt macierzyński”, który mnie budzi w nocy, to stwierdziłabym, że bardziej przypomina mi to biczowanie się niż opiekę nad słodkim, małym niemowlaczkiem.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gabrielek. 3 dni 🙂 Kocyk Belly Armor okazuje się niezastąpiony gdy karmię i… serfuję na telefonie 🙂

 

Ciekawe, że trzeba mi było urodzić piąte dziecko, aby dojść do takich wniosków… a może się starzeję i organizm stary musi wypocząć jak należy, a nie budzić się jak student. Wniosek trzeba rodzić młodo!

Ilość pracy, związanej z opieką nad dużą rodziną zaczyna mnie onieśmielać. A jeszcze nie zaczęła się szkoła i regularne treningi gimnastyczne Konradka. Zastanawiam się czy jest to do ogarnięcia, czy już teraz lepiej wpaść w depresję, położyć się do łóżka i z niego nie wychodzić.

Odnoszę wrażenie, że doba ma 3 godziny. Łapie każdą chwilę, kiedy Gabrielek śpi. Dziś sama się zadziwiłam robiąc curry na obiad, plus mięso w piekarniku na wędliny i wszystko udało mi się ogarnąć w godzinę! Tempo było zawrotne, jak w programie kulinarnym z gotowaniem na czas 🙂

WP_20151230_002

Poród w Ameryce.

Poród w Ameryce było wyjątkowo prostym, bez dramatów, spokojnym, mniej bolesnym w aspekcie psychicznym i fizycznym przeżyciem niż w Polsce. Ktoś powie, że to dlatego, że rodziłam piąte dziecko. A jednak urodzenie piątego dziecka było bardziej bolesne niż drugiego czy trzeciego. Kobiece kości nie są z gumy, niestety skóra tak 🙂

Amerykański szpital jest naszpikowany technologią, jednak nie dlatego czułam się dobrze i bezpiecznie, choć nareszcie jak w 21 wieku. Obsługa, pielęgniarki, lekarze, wszyscy byli uprzejmi, informowali nas o etapach porodu, co się będzie działo. Wszystko odbyło się w pełnym spokoju, mimo że bardzo szybko. Koniec z bolesną polityką porodową w Polsce.

WP_20151217_008

W oczekiwaniu na lekarza.

W Pruszkowskim szpitalu miałam wrażenie, że muszę przepraszać, że przyjechałam w nocy, że rodzę, że jestem problem. Nie wspomnę już o zupełnym braku dyskrecji, gdzie oglądanie krocza odbywało się w pokoju pełnym innych kobieta, a naciskanie na brzuch bez żadnej krępacji ze strony lekarza. Tutaj pielęgniarki były dla mnie oparciem, mąż 100% uczestnikiem. Gdy trzeba było mnie obejrzeć, cokolwiek zrobić, zawsze się to wiązało z grzecznym pytaniem i informacją, że może być nieprzyjemne czy boleć. A gdy maleństwo się urodziło, nie było końca gratulacji i zachwytów całego personelu.

IMG_20151218_240405155

Szczęśliwi my 5 min po porodzie 🙂 Gabrielek mały Mikołajek – słodką świąteczną czapeczkę dostał w szpitalu. 

Każda osoba, z którą miałam kontakt w szpitalu zawsze się przedstawiła, powiedziała czym się zajmuje, jaki jest do niej numer telefonu gdybym jej potrzebowała i oczywiście wszyscy gratulowali i zachwycali się niemowlakiem 🙂 Co godzinę przychodziła niewzywana pielęgniarka żeby sprawdzić jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuję, która poduszki mi poprawiała! ….. może trudno w to uwierzyć, ale nie śpieszyło mi się do domu :). W Polsce ledwo co chodziłam a musiałam zakrwawione prześcieradło sama zmieniać.

Pierwszą noc całą przespałam. Pielęgniarki zabrały Gabrielka i przynosiły tylko na karmienie. Dzięki temu mogłam odpocząć po porodzie, nie zastanawiać się czy trzeba go przewinąć, kiedy karmić. W Polsce mit umęczonej matki polki, która ze wszystkim sobie musi sama radzić zaczyna się już w szpitalu. Samemu trzeba maluszka przebrać, karmić mimo, że nie wie się jak, pod prysznic można wskoczyć kiedy rodzina odwiedzi, nie wspomnę już o okropnym jedzeniu.

Nie będę pisać o pojedyńczym pokoju, internecie, telewizji, wyborze filmów, karty z której można było zamówić śniadanie, lunch, obiad, kolację od 6.45 do 18:45 bez limitu ilości i wielkości posiłków.

WP_20151218_004

Za szpital płaci ubiezpieczenie, a nie publiczna służba zdrowia, stąd standard jest inny niż w Polsce, w USA szpitale funkcjonują jak prywatna firma, jednak to nie ten pojedyńczy pokój był dla mnie najważniejszy ale uprzejmość personelu, szacunek do rodzącej kobiety i współczucie dla osoby w bólu. W Polsce dosłownie przepraszałam że po porodzie pielęgniarka musi po mnie sprzątać, a tutaj tak szybko się to odbyło, przy zachwytach nad dzieckiem, że nawet nie zuważyłam że trzeba było coś sprzątać 🙂

Chiński teść, matka polka.

Mój teść uciekł z Chin 70 lat temu, ale jako kucharz i wielbiciel tradycyjnej medycyny chińskiej, zaraz po moim przybyciu do domu, zaczął mi gotować gorące i tłuste (z dużymi ilościami oleju sezamowego) zupy oraz inne potrawy na pobudzenie laktacji, dostarczeniu protein i szybszemu dochodzeniu do zdrowia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dumny dziadek z Gabrielkiem.

 

Teść przyjechał na tydzień z Los Angles na ślub córki (siostry męża) i tak mu się poszczęściło, że akurat ja urodziłam. Zaganianie mnie do jedzenia tak bardzo mi nie przeszkadzało, jak wieczne krzyczenie na mnie i na męża, że mam leżeć i się nie ruszać.

W Chińskiej tradycji (ale nie tylko, także np. w koreańskiej), stosowanej dziś także, kobieta po porodzie:

  • musi leżeć przez miesiąc- może wychodzić jedynie do toalety,
  • nie może myć się, kąpać się, myć włosów przez 30 dni,
  • musi utrzymywać ciało w cieple co się wiąże z utrzymaniem w domu wysokiej temperatury około 28 stopni, siedzeniu pod pierzyną, jedzeniu gorących zup,
  • nie może pić herbaty – podobno picie herbaty powoduje że niemowlę płacze,
  • ma obwiązywany brzuch długim pasem aby szybciej wrócić do szczupłej figury – to stosuję (no prawie bo u mnie to jest pas lub ściskające wysokie majty) od drugiej ciąży i sprawdza się genialnie (niestety metoda ta nie sprawdza się przy odchudzaniu 🙂 ),
  • nie może wychodzić z domu (pewnie dlatego że musi leżeć 🙂 ),
  • nie może ćwiczyć przez miesiąc (jako że musi leżeć) – jedyne z przykazań, którego się trzymam i nie ćwiczę 🙂

Oczywiście, przy bardzo wielu zakazach jednak… sex, jak najbardziej można uprawiać. Wiadomo już kto te reguły wymyślał 🙂

Jest jeszcze wiele innych tradycji dziś już nie koniecznie stosowanych jak zakaz karmienia dziecka na siedząco, nakaz mycia zębów i buzi tylko gotowaną wodą, zakaz jedzenia zimnych potraw, surowych warzyw i owoców. To już bardziej wiąże się z możliwością zatrucia brudną wodą, warzywami, jedzeniem.

Niestety chińskie tradycje kłócą się z polskim mitem matki polski, który staram się kultywować w Ameryce 🙂 Zaraz po powrocie do domu zrobiłam sprzątanie, odkurzanie, pranie, gotować nie musiałam bo teść gotował :). Wszytko to robiłam kiedy teścia nie było w domu, albo spał… wtedy się nie narażałam na krzyki z jego strony. Po paru dniach byłam tak zmęczona, że stwierdziłam, że czas wrócić do chińskich tradycji i położyć się do łóżka, korzystać że jest brat, który pomaga, mąż który jest na urlopie, teść który gotuje i trzeba zacząć zarządzać domem a nie robić wszystko samej 🙂

Piątka dzieci, dziś mam wrażenie, że Gabrielek zawsze z nami był – sama słodycz, mój czas wymaga organizacji, dzień dokładnego zaplanowania, nerwy trzymania na wodzy, ja działam na 200%, ale satysfakcja ogromna, miłość w domu wielka. Nie mogę się nadziwić, że za chwilkę Gabrielek będzie miał 3 tygodnie. Czas leci jak szalony.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ja w domu z maluchami, a mąż ze starszymi w Yorktown.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s