Odchudzanie jak blogowanie.

Odchudzanie z sukcesem i prowadzenia bloga, to jeden z tych celów, który jest trudny do zrealizowania, ale… jako matka piątki dzieci, nie poddaję się! Gdy zacznę regularnie blogować, zacznę regularnie ćwiczyć… prawdopodobnie 🙂

Blogowanie i odchudzanie wymagają planu.

Tutaj zaczynają się schody 🙂 Plan jest początkiem wszystkiego, postawienie sobie celów krótko i długoterminowych, realistycznych, a potem ich konsekwentna realizacja. Brzmi łatwo? Jedyne co robię regularnie to chodzę do kościoła, przebieram dzieci, gotuję, robię zakupy… a to wszystko z miłości. Blogowanie i odchudzenie bardzo lubię, ale bardziej lubię słodkie czekoladki, białą bułkę z masłem i szynką, a zamiast pisania o moich pasjach, wolę wieczorem (jak jeszcze mam siłę) obejrzeć film na Netflix :). Dlatego potrzebuję planu! Jak my wszystkie niezorganizowane matki :), planu, żeby bułeczka z masłem i Netflix nie wygrały z moimi planami.

Pisanie bloga i zrzucenie paru kg, dzięki zdrowszej diecie i ćwiczeniom, daje mi coś czego nie da Netflix i czekolada… satysfakcję. Bardzo dużą satysfakcję, taką samą jaką daje mi współprowadzenie firmy, pomaganie innym w rozwiązywaniu problemów… nawet tych matematycznych 🙂

Odchudzanie i blogowanie wymagają zmiany nawyków.

Zmiana nawyków wymaga planu i konsekwencji w wypełnieniu tego planu. Nie będę pisać jak trudno jest zmienić nawyki będąc mamą niezależnie, czy mamą piątki czy dwójki dzieci, czy chociażby jednego niemowlaka. Wydaje się, że nasze matkowe życie jest nudne i przewidywalne, ale nic bardziej mylnego. Codziennie niespodzianki… dziś zapchany zlew i hydraulik, wczoraj limo Amelki która przewróciła się na hulajnodze, ciekawe co będzie jutro? … tak naprawdę nie jestem ciekawa.

Mam 39 rozpoczętych postów. Na 112 napisanych postów, aż 39 jest nigdy nie zakończonych i opublikowanych. Tyle samo razy zaczynałam regularnie ćwiczyć, nie wspomnę o innych projektach. A Ty ile diet rozpoczęłaś? 🙂

Ten post jest dla mnie.

Ten post jest dla mnie i dla Ciebie, mamy która przed nowym rokiem postawi sobie nowe cele: schudnąć, pisać bloga, książkę, zacząć uczyć się nowego języka (to do mojej mamy) lub nauczyć swojego trzylatka czytać. Powiesz, wystarczy zapisać się na gimnastykę, zapłacić i regularnie chodzić, lub iść do dietetyka, który ułoży dietę, lub chodzić do biura i wykonywać swoje obowiązki. Co innego gdy nie ma możliwości wyjść na siłownię, zapisać się do dietetyka, czy biuro jest domem, pełnym pokus jak pranie, odkurzanie, prasowanie, spacer z dzieckiem w ładną pogodę. Siła woli niestety nie wystarcza, zawodzi tak samo często jak….  mój żołądek który woła o czekoladkę 🙂 O rany czuję się jak alkoholiczka uzależniona od spontaniczności czyli nieregularności w działaniach.

Ten post jest dla mnie jak kontrakt, który podpisuję sama z sobą i z Tobą. Od dziś będę konsekwentna w mych działaniach – blogowaniu i odchudzaniu 🙂 Jeden krok do przodu już za mną – stworzenie kalendarza redakcyjnego czyli dokładne opisanie celów/postów do nowego roku. Teraz tylko się tego trzymać!

San Francisco

72 kg ale 15 km na rowerze z San Francisco do Sausalito przejechałam 🙂 jednorazowa kondycja jest 🙂

Ludzie i śmieci.

Poronienie, to temat tabu, mimo że statystycznie co czwarta kobieta raz w życiu poroni. Co czwarta z nas doświadczyła poronienia i często nie jednego. A kiedy nasze dziecko umiera pozostajemy same z tym bólem. Październik to miesiąc świadomości o poronieniach, martwych porodach i śmierci noworodków… jednak nie w Polsce.
pregnancy-infant-loss-remembrance-day

Jest miesiąc świadomości raka, miesiąc świadomości autyzmu, i wiele innych, jednak nie ma w Polsce miesiąca świadomości o poronieniach, choć jest na świecie. W 1988 roku prezydent Regan cały miesiąc październik, dedykował świadomości o utracie ciąży i noworodka – Pregnancy and Infant Loss Awareness Month. Od 2002 roku 15 października jest dniem Pamięci o Utracie Ciąży i Noworodka – Pregnancy and Infant Loss Remembrance Day.

Dlaczego tak mało się mówi o poronieniach, mimo że dotyka dużej liczby kobiet, rodzin. Powodem może być brak informacji, przesądy dotyczące poronienia. Kobieta, która czuje się winna, która często nie mówi o tym nikomu. Dlaczego? Utrata ciąży nie jest winą kobiety. Jednak my twarde matki polki często obwiniamy się, może gdybym tego nie zjadła, nie poszła biegać, nie nosiła zakupów. Czy chodzi o wstyd, poczucie bezradności, że nic nie można było zrobić aby temu zapobiec.

Poronienie to śmierć nim narodziło się życie. Gdy umiera osoba, jest pogrzeb, żałoba, przychodzi rodzina, przyjaciele z pomocą. Poronienie to śmierć często w tajemnicy. Najczęściej dochodzi do utraty dziecka w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Niepisana reguła o nie informowaniu o ciąży w pierwszym trymestrze, sprzyja tajemnicy poronienia. Jak mówić o utracie dziecka, jeżeli nikt nie wiedział, że na nie czekamy.

Serce dziecka bije już w 16 dniu od zapłodnienia! Pierwsze 3 miesiące są najtrudniejsze dla kobiety, bardzo trudno jest ukryć ciążę, nasze ciało krzyczy, że czekamy na dziecko.  Nie można w sobie zdusić tego, że jest w nas nowe życie i przez 12 tygodni udawać, że nic się nie dzieje. A gdy jesteśmy szczęśliwe, jak nie podzielić się naszym szczęściem z całym świtem.

Nie mówienie o ciąży jest bardzo trudne i tym trudniejsze jest gdy dochodzi do poronienia, zwłaszcza dla matek, które długo oczekują na upragnionego maluszka.  Kobieta, matka potrzebuje wsparcia od rodzinny, przyjaciół, potrzebuje przeżyć żałobę po stracie dziecka. Dziecka, które mimo, że przez krótką chwilę, było w jej życiu.

 

Jestem matką aniołka.

Będąc matką piątki dzieci, statystyka mnie nie ominęła. Poroniłam moje piątek dziecko w pierwszym trymestrze ciąży. I tak jak wszystkim od razu powiedziałam o ciąży tak wszyscy dowiedzieli się o poronieniu.  Dzięki temu, mogłam podzielić się bólem i smutkiem, odsiedzieć swoje w domu, nie chodzić na przyjęcia urodzinowe z dziećmi.

Poronienie to nie tylko ból emocjonalny, ale także fizyczny. Nie tylko dusza, ale całe ciało to czuje. Dlatego nie da udawać się, że nic się nie stało, niezależnie od tygodnia ciąży. Ukrycie poronienia przed przyjaciółmi i światem jest o wiele trudniejsze niż ukrycie ciąży i o tyle bardziej bolesne.

Moje dzieci, od kiedy dowiedziały się że będą miały brata lub siostrę, czekały na niemowlaka i tak gdy doszło do poronienia, dla nich umarł noworodek, a nie 12 tygodniowy płód.  Pochowanie, go krótka modlitwa prowadzona przez księdza, pozwoliłam nam odpowiednio przeżyć żałobę i wrócić do dnia codziennego.

mommytoanangel

Człowiek i śmieć.

Gdy dochodzi do poronienia w pierwszym trymestrze ciąży, ciało niemowlaka jest tak małe, my tak obite fizycznie i psychicznie, nie zastanawiamy się co się dzieje z płodem. Ten moment może przyjść później, gdy będzie już za późno. Ja miałam to szczęście, że pielęgniarka zapytała się nas czy chcemy odebrać ciało dziecka czy zostawić w szpitalu.

Pozostawienie w szpitalu oznacza, że dziecko zostaje odpadem medycznym, śmieciem, który z całą resztą szpitalnych śmieci zostaje spalone. Odbierając ciało ze szpitala, możemy je pochować lub skremować, przeżyć żałobę.

Noworodek, który umiera, niezależnie od tygodnia ciąży, jest takim samym człowiekiem, jak ten który narodził się po 9 miesiącach. Należy mu się szacunek i godne traktowanie. Dla szpitala płód jest odpadem medyczny, dla rodzica człowiekiem. Dla państwa jest tym co zadecyduje rodzić, lub szpital nie informując matki o jej i jej dziecka prawach.  Kiedyś wydawało mi się, że wszyscy rodzimy się równi.

Obowiązkiem szpitala, a nie szczęście trafienia na przyzwoity personel, powinno być poinformowanie matki, że ma prawo odebrania płodu ze szpitala i pochowania go. Co więcej można otrzymać z ZUS’u zasiłek pogrzebowy i 8 tygodniowy urlop macierzyński, co pozwoli kobiecie na wrócenie do zdrowia fizycznego i psychicznego.

Jako społeczeństwo powinniśmy być lepsi, współczujący, pomocni, wyrozumiali, widzieć człowieka, tam gdzie jest. Pytanie matki czy była to planowana ciąża czy tak zwana wpadka, nie pomniejsza bólu, czy był to 2 czy 4 miesiąc. Nie umiejszajmy bólu kobiety, bądźmy dla niej wsparciem, okażmy współczucie, żal. Dajmy jej tyle czasu ile potrzebuje na żałobę.

Osobiście uważam, że najczęściej ciało kobiety wie co jest dla niej dobre i zawsze są istotne powody poronienia.  Jest to bolesne, jednak lepiej jeżeli do niego dochodzi jeśli płód jest chory lub są powikłania ciąży. Cieszę się (jakkolwiek to dziwnie brzmi), że na przykład nie zostałam postawiona przed wyborem przerwania ciąży gdyż moje życie byłoby zagrożone. Jednak smutek utraty dziecka wciąż pozostaje.

Mimo, że urodziłam kolejne dziecko, niezamierzenie wracam myślami do tamtego wydarzenia. Zastanawiam się, dziś miałby półtora roku, jakby wyglądał, czy byłby grzeczny i nie byłoby dziś ukochanego Gabrielka gdyby nie tamto poronienie.  Moje dzieci mówią, że jest ich sześcioro, jedno w niebie.

550157e7-90c5-4d4c-b683-9dcd519b5d91

 

 

 

 

Z Waszyngtonu mówię jak jest.

Czas na szczerego posta. Zaplanowałam wpis o targach w Nowym Jorku, ale nie mam czasu i jestem zmęczona! 2 dni w Nowym Jorku, dawno i nie prawda :/ Jest artykuł dla Zabawkowicza.pl i Branży Dziecięcej, a także nowości w naszym sklepie. Dziś dlaczegoplacze.pl matka polka czyli cud narodzin przerobił się w zoo.

Jak to jest być matką 4 dzieci. Męczące! Helenka kochana, słodka pyza przerodziła się w upartego potwora, który co nie po jego myśli rzuci się na ziemię i płacze. Nie mam czasu aby wszystko było po myśli małej awanturnicy.

Uśmiechnięta matka polka czyli ja i zbuntowana dwulatka w skórze słodkiego brzdąca.

Uśmiechnięta matka polka czyli ja i zbuntowana dwulatka w skórze słodkiego brzdąca.

Konrad by tylko oglądał telewizję, każda rzecz którą zrobi to tylko po to abym na koniec powiedziała „no dobrze możesz obejrzeć bajkę”. A gdzie ambicje 6 letniego chłopca, aby pięknie czytać, pisać, być najlepszy w klasie? Ostatnio Konradek ogłosił, że on nie idzie na religię bo mu się uszy pocą i nie może tyle słuchać.

Zamęczyć siostrę, czyli Konrad w akcji.

Zamęczyć siostrę, czyli Konrad w akcji.

Czteroletnia Amelka, która nie wie co to samotność, jak tylko Kalinka z Konradkiem wyjdą do szkoły chodzi za mną i jak zdarta płyta „Mama co teraz mogę robić?”, „Pokoloruj”, miną 2 minuty „mama już pokolorowałam, co teraz mogę zrobić?”. I awantura bo ona jest duża, ona nie będzie siedzieć w foteliku samochodowym, ona do tego sklepu nie pojedzie.

Zosia samosia, ja widzę 4 lata ona co najmniej 14.

Zosia samosia, ja widzę 4 lata ona co najmniej 14.

Kalinka dorasta, robi się pannica, która co chwila płacze jak kogoś się pochwali a jaj nie. I nie dociera że nowe buty są 3 numery za duże i musi poczekać, a że na zewnątrz jest -2C i nie może założyć krótkich spodenek.

 Kalinka :)

Kalinka 🙂

Pyza na waszyngtońskich drogach.

Pyza na waszyngtońskich drogach.

Widzicie oszałamiające podobieństwo? 🙂 Gdyby nie to, że urodziłam w Pruszkowie, gdzie dzieci rodzą się łyse, a moje miały więcej włosów niż lekarz, mogłąbym uwierzyć, że ktoś podmienił w szpitalu. Nie powinno, więc dziwić mnie,  że generalnie jestem brana za opiekunkę – to ze względu na mój młody wiek 🙂 – lub matkę adopcyjną.

Wracając do moich marud. Powinnam być zorganizowana, wiziąć listę rzeczy do zrobienia w rękę i uaktualniać oferty na allegro, albo wrzucać produkty do sklepu, albo chociażby złożyć pranie, wstawić rzeczy do zmywarki. Helenka śpi, Amelka ogląda bajki, jedyny moment żeby podzielić się ze światem, zmęczeniem zimną, obwisłym brzuchem po czterech ciążach, połamanymi paznokciaki i suchymi rękami wiecznie piorącymi ubrania albo myjącymi gary. Pranie nigdy się nie kończy… co upiorę, uprasuję, odetchnę to już kolejne brudy walają się w pokoju dzieci, gonią mnie z łazienki.

Co się stało z wypracowaną latami firgurą. 10 lat akrobatyki sportowej i co… nico, wiszące brzucho, cellulitis na nogach i dyndające piersi. eh może gdyby nie te 10 lat, dziś nosiłabym rozmiar XXL a nie M 🙂 hmm M nie brzmi źle, z drugiej strony z rozmiaru 36 na 40 brzmi… smutno.

Gdybym chociaż jeszcze była w Polsce, to wieczorem umówiłabym się z przyjaciółką, poplotkowała, a tak… no mam tutaj koleżanki którym czasem się wyżalę ale to nie to samo, co przyjaciółki ze szkolnej ławy. Właściwie to i tak nie mam czasu, bo albo jeżdżę po zakupy, albo gotuję, piorę, albo wiozę na łyżwy, gimnastykę, do przedszkola, z przedszkola. Stałam się obsługą, kierowcą, sprzątaczką…. szacun dla mojej mamy 🙂

Gdzie mogę pobyć sama? W toalecie, ale nawet tam będą się dobijać, bo najpilniejsze rzeczy sa wtedy kiedy ja siedzę na tronie. Oj trudno jest nie krzyknąć, można liczyć do 10 ja modlę się do anioła stróża.  Proszę raz grzecznie, sprzątnijcie zabawki, drugi raz, zabierzcie buty, odłużcie plecaki, nic…. jakbym była przezroczysta, dopiero się się wydrę, zrobię groźną minę, to ich ruszy. aaaaaaaaaaaaa! czas wysłać dzieci do szkoły z internatem, albo do chin, niech pochodzą 10 km do szkoły, wykopią wieczorem ziemniaki to może docenią, że odłożenie butów na miejsce nie jest tak obciążającą ich czynnością.

A co z biznesem? eh mam przed sobą długą listę, przetułaczyć instrukcję obsługi, wysłać info prasowe, uaktualnić stronę, wrzucić na facebooka. Firmę to już  z mamą ciągniemy, wyłącznie dlatego, że jesteśmy jak małe dzieci. Wypatrzymy nowe rzeczy na targach i chcemy je mieć 🙂 i chcemy żeby je inni mieli 🙂 żałosna marża, podróby w hurtowniach które jadą na naszym marketingu, niepłacące sklepy eh, wszystko dla chwili podniecenia, że mamy nowy superowy produktu!

To sobie pomarudziłam 🙂 teraz zderzenie z rzeczywistością, chodzi tu takie małe śmierdzące, trzeba przebrać, bo zamiast na nocnik to obok nocnika robi siku, więc nocnik jeszcze trochę pozostanie jako miska na klocki.

Post o targach będzie następny, co tam że mało kto go przeczyta, bo większość szuka informacji co zrobić gdy niemowlę płacze, albo jak pomóc dziecku zrobić kupkę, ale tyle fajnych rzeczy było na targach, że aż szkoda nie napisać. A tym czasem jeżeli jesteście zainteresowani trendami w branży zabawkowej to moje podsumowanie targów na stronie Zabawkowicza.pl i Branży Dziecięcej. Wśród zdjęć znajdziecie mnie grubasa 🙂 a wydawało mi się że tak pięknie wyglądam dopuki zdjęć nie zobaczyła. A co tam macie poniżej:

Ja i nasza nowa marka Sozo. Na razie dostępne będą zestawy kocyk z czapeczką. Śliiiiczne!!! :)

Ja i nasza nowa marka Sozo. Na razie dostępne będą zestawy kocyk z czapeczką, które trzymam w ręku. Śliiiiczne!!! 🙂

Smukła figura, niebieskie oczy, czyli śliczna ja :) i twórca kulodromów Q-ba-maze... oczywiście także w naszej ofercie :)

Smukła figura, niebieskie oczy, czyli śliczna ja 🙂 i twórca kulodromów Q-ba-maze… oczywiście także w naszej ofercie 🙂

A teraz test kto przeczytał mojego posta hahahahahaha szalony śmiech, szalonej matki polki. Pierwsza osoba która wyśle emaila na adres info@qelements.pl dostanie kubeczek Cuppies gratis.