Lecim na szczecin czyli nadciągający koszmar podróży samolotem.

Według skomplikowanych wyliczeń mojej córki zostało nam 4 dni do odlotu! Lecimy do Polski na wakacje, a mój żołądek już nie wytrzymuje presji, także 2/3 dnia spędzam w toalecie. I tu jest świetne miejsce na reklamę jakiegoś stoperanu hahaha

Ponownie zabieramy więcej walizek niż osób, tym razem niemowlę Helena ma już prawie 2 lata i jest wyjątkowo męczącym potworem. Ponieważ do 2 roku życia dziecko nie musi mieć własnego siedzenia, co daje oszczędność 1000 $, ale zapowiada koszmarną podróż.

asd

dziecko w samolocie

asd

Jak ktoś się boi podróży z niemowlakiem… to naprawdę niemowlę jest najlepszym pasażerem, najmniej wymagającym, najmniej marudzącym i najtańszym. Czym starsze dziecko tym bardziej, że tak powiem brzydko upierdliwe. Już to widzę jak Amelka (prawie 5 lat) i Konrad (prawie 7 lat) będą się bić, ciągać, napędzać, biegać po lotnisku, gonić, uciekać, w samolocie bić się o iPada, ostatniego chrupka, cukierka, zabierać sobie kredki i flamastry.

9 letnia Kalinka będzie nagminnie strzelać fochy, że ona tego nie je, że dlaczego ona musi się dzielić, że ona nie będzie pilnować, że koło tego pana to ona nie siedzi, że ona chce tu, że oni jej rzeczy dotykają itd. itd. itd.

asdf

dzieci się biją asdf

No nie wspomnę o Helenie! Istny koszmar, 15 kg, przez 8 godzin na moich kolanach, nie da nic zejść, obejrzeć, zdrzemnąć się. Jest nadzieja… że samolot nie będzie zapchany i miłe stewardesy przesadzają tak pasażerów aby Helka miała własne siedzenie.

Ale jak to kiedyś napisała mądra matka… czyli ja… podróż jak poród. Raz rozpoczęta podróż musi się zakończyć. Jak wsiądziemy do samolotu to nie ma zmiłuj, musimy dolecieć może w bólach i na lekach czyli cukierkach, ale po 8 godzinach męki staniemy na Starym Kontynencie i zapomnimy o bólach porodowych to znaczy podróżnych.

asdf

dzieci się biją w samolocie

asdf
Pakowanie torby do szpitala czyli samolotu:

1. Cukierki, chipsy, chrupki, czekoladki – leki udrożniające zatkane uszy i za szeroko otwarte buzie.

2. Więcej cukierków i chrupków.

3. iPad 🙂

4. Kredki, kartki, zeszyciki, kolorowanki, naklejki, magnesiki, klocki i książeczki.

5. Kciuk, dozgonny przyjaciel 2 latka.

6. Sunshine Loom i gumeczki – będziemy robić tysiące bransoletek z gumek, kto wie może pobijemy rekord w ilości wykonanych bransoletek w samolocie :)))

asd

Tu jedna z małych podróżniczek robiąca bransoletki z gumeczek.

Tu jedna z małych podróżniczek robiąca bransoletki z gumeczek.

asdf

No a dalej, to wiadomo, pieluchy, ubrania na zmianę, bo się zaleją, bo się ubrudzą, bo się obsikają, chusteczki wilgotne, kanapki i to będzie koniec!

Co będzie pierwszą rzeczą jaką zrobimy w Polsce. Według moich dzieci, dziadek zabierze je do łazienki :))) chodzi o spacer w Łazienkach.

A w Lipcu wyrodna matka czyli ja….porzucę maluchy i wraz z już „dorosłą” Kalinką pojedziemy, a raczej polecimy w Alpy do Chamonix w odwiedziny do przyjaciół. Oh piękne to będą wakacje! W planach miałam jeszcze Rzym i Madryt… ale…. groszem nie śmierdzę, więc mnie nie stać :/A nawet jakby mnie było stać to jak babcia przeżyje tydzień z Helką, która ma swoje zdanie poparte 15 kg wagą swojego ciała, to więcej nie będzie chciała z nią zostać hahaha

 

Reklamy

Podróż jak poród.

Podróż do Waszyngtonu z czwórką dzieci była drogą przez mękę. Na szczęście jak z porodem, jak się zaczęło to po 12 godzinach szczęśliwie się zakończyło.

Pod koniec lotu zrobiło mi się ogromnie miło, gdy obsługujący nas pan steward powiedział „Pani dzieci są wyjątkowo grzeczne.” Dzieci rzeczywiście były bardzo grzeczne, to dlaczego podróż była tak męcząca? Lot był wyjątkowo trudny, ponieważ był w ciągu dnia. Jeżeli będziecie mogli wybrać czy lecieć w dzień czy w nocy, z niemowlakiem zawsze lepiej lecieć w nocy, gdyż taki malec po prostu śpi.

Zaczęliśmy naszą podróż o 5 rano, skończyliśmy o północy polskiego czasu. Tak naprawdę to Helenka, która ma roczek, była najbardziej męcząca i małe dziecko nieporadnego małżeństwa, które siedziało obok nas.

Lot z czwórką małych dzieci.

5 rano na lotniku Chopina… ale miny 🙂

Jeszcze uśmiechnięci :)

Jeszcze uśmiechnięci 🙂

Największym obciążeniem była Helenka, która gdy lecieliśmy jeszcze nie chodziła, więc musiałam ją nosić łącznie z trzema torbami, które na mnie wisiały. Niestety wózek musiałam nadać (różne linie lotnicze mają różne przepisy, tym razem Air France powiedziało, że wózek muszę nadać i odbiorę dopiero w Waszyngtonie). Na szczęście mogłam, także nadać bagaż podręczny (inne linie lotnicze nie pozwalają na oddanie podręcznego do luku bagażowego, tylko trzeba mieć go przy sobie), dzięki temu pozbyłam się dwóch co prawda małych ale 12 kg walizek.

W Paryżu mieliśmy między lądowanie i tylko godzinę na dostanie się na drugi koniec lotniska, Helena w chuście, plus wiszące na mnie torby, reszta dzieci z plecakami „mama pić”, „mama siku”, „mama daleko jeszcze?”. Mimo narzekań,  każdy niósł  swój plecak, a Kalinka jeszcze torbę z rzeczami Helenki…. jednak mam dzielne dzieciaki.

Dotarliśmy do samolotu, a tu okazało się, że nasze miejsca są porozrzucane po całym samolocie.  Musieliśmy poczekać, aż stewardesy uproszą innych abyśmy mogli siedzieć razem. Gdy nareszcie usiedliśmy, Helenkę trzeba było przebrać, a tu torba z pieluchami pełna wody. Butelka z wodą dla Helenki była źle zakręcona i woda powoli sączyła się do torby. Wytarłam, wyjęłam wszystko, przebrałam Helenkę, a samolot nie rusza. „Mama głodna jestem”, „mama dlaczego telewizor nie działa?”, „mama jak włączyć bajki?”. Na wszystko byłam przygotowana… kotlety z kurczaka, każdy dostał w rękę, potem żelki, a na koniec gdy jeszcze system nie był w samolocie włączony, iPad skutecznie zajął dzieci 🙂

dzieci w samolocie

Zdjęcie, zrobieniem którego nie oprze się żaden chłopiec 🙂

Helena podczas całej podróży, sama w kołysce samolotowej przespała nie całe dwie godziny, resztę lotu musiałam ją nosić, przytulać, zabawiać, karmić. Na szczęście moje kochane starszaki były bardzo cierpliwe, na każdą ich prośbę moja odpowiedź była… „za chwilę, za moment, pierwsza Helenka, skończę ją karmić, skończę przewijać,  itd.” Telewizor i iPad czyniły cuda 🙂

Gdy już myślałam, że uda mi się wyciągnąć nogi, obejrzeć jakiś film i coś przekąsić… dziecko obok, którym zajmowało się dwoje rodziców (tak chcę zwrócić uwagę,że musiałam ogarnąć czwórkę a oni tylko jedno), wlało mi do torby butelkę napoju gazowanego, wprost do torby z tabletem  oraz z rzeczami na zmianę dla dzieci, z drugiej strony zaś zmęczona 3 latka ze smokiem w buzi tarzała się na ziemi i i histerycznie płakała. Powinno się zabronić dzieciom latać! 🙂

histerycznie płaczące dziecko

Tak… ta dziewczynka tak płakała, tylko jeszcze smoczek jej zwisał z buzi.

Co zrobić aby podróż z dziećmi samolotem była miła i przyjemna? Na jeden dzień zapomnieć o wszelkich zasadach wychowawczych. Nabrać cukierków, chrupek, ciastek, nie zmuszać do jedzenia samolotowego, czy kanapek zabranych z domu, pozwolić oglądać bajki i grać do upadłego.  Przy czym określić pewne zasady czyli trzymamy się mamy, każdy odpowiada za swój plecak, i na koniec trzeba jeszcze obiecać nagrodę, którą otrzymają na koniec podróży 🙂 Jeżeli dzieci będą grzeczne w domu i zdyscyplinowane, słodycze będą dla nich prawdziwą nagrodą, a czas przed telewizorem czy komputerem ograniczony…. podróż samolotem z 12 godzinnym dostępem do bajek, gier i cukierków… będzie dla dziecka istnym rajem. Rodzice tych rozpieszczonych, dla których złoty ekran i łakocie są chlebem powszednim, skończą jak tata tej trzylatki siedzącej obok nas.

Dziś po  miesiącu, dziesiątek badań lekarskich, szczepień, pobrań krwi czuję się tak:

Ziemia obiecana?

Ziemia obiecana?

10 walizek, 2 wózki, jedno siedzenie samochodowe – lecimy do Stanów.

Podróżowanie z czwórką dzieci to wyzwanie, ale przenoszenie się za ocean z czwórką dzieci w tym z niemowlakiem to wymaga już dużego samozaparcia i pewności siebie.

Początkowo planowałam, że poleci ze mną mama lub brat gdyż mój mąż nie będzie mógł przylecieć po nas do Polski. Jednakże, brat nie dostanie urlopu, mama podobnie i tak zostałam sama jak palec z 10 walizkami, 2 wózkami i oczywiście czwórką dzieci 🙂  Wylatujemy za tydzień w poniedziałek. Lot do Waszyngtonu przez Paryż.  Na razie walizek spakowanych mam trzy, ale za to już dwa pudła wysłałam do naszego nowego domu. Czasu co raz mniej, a ja w coraz większych nerwach, że nie zdążę się spakować, pozałatwiać wszystkich spraw, spotkać się z przyjaciółki, pożegnać się, zadzwonić do klientów aby mieli pewność, że firmą ze mną za oceanem będzie tak samo funkcjonować.

Co zabrać na przelot z czwórką dzieci aby nie zwariować? Dużo ciastek, czekoladek, cukierków, klocków, tablet :), i dla mojej ząbkującej Heleny najważniejszy to środek przeciwbólowy. Mam nadzieję, że pasażerowie samolotu, którym będziemy lecieć nie będą mieli okazji posłuchać płaczu ząbkującego dziecka. W przeciwnym razie będę najbardziej znienawidzonym pasażerem w tym samolocie. Wczoraj w nocy nosząc Helenkę na rękach myśli które notorycznie wracały mi do głowy to „cicho, błagam cicho, idź już spać!.. zamknij się!”. Mimo wiedzy że Helenka płacze z bólu, poczucia bezradności i w współczucia Helenie, ze zmęczenia kłębiły się w głowie różne nieprzyjemne myśli. Nie rozumiem kobiet, których niemowlaki płaczą, one nie znają powodu płaczu i się męczą psychicznie, męża i dziecko… bo matka powinna wiedzieć dlaczego płacze.

Więcej o naszej podróży, przelocie z czwórką dzieci i jak sprawić by podróż z dziećmi i niemowlakiem nie była porażką oraz organizacji w takimi przedsięwzięciu… za dwa tygodnie  już w nowym domu, przy nowym komputerze, z widokiem na Biały Dom 🙂

Biały Dom, Waszyngton DC, USA

Biały Dom, Waszyngton DC, USA

Dzieci też mogą podróżować! Nasze wakacje w Los Angeles, Las Vegas i San Francisco.

Niektórzy myślą, że wraz z pojawieniem się dziecka kończy się zabawa i podróżowane. Zabawa się dopiero zaczyna. Poziom satysfakcji z podróżowania jest wprost proporcjonalny do ilości dzieci 🙂

 

To nie podróżowanie jest trudne ale rodzicielstwo.

Podróżowanie z dziećmi nie jest trudne. Rodzicielstwo jest trudne. Bycie rodzicem jest najbardziej frustrującym, a zarazem najwspanialszym przeżyciem. Podobnie z podróżowaniem z dziećmi. Wielu z naszych przyjaciół nie może się nadziwić jak wiele świata zjeździliśmy z całą naszą gromadką. Powtarzają jak trudne i męczące musi być to przeżycie. Naprawdę? Podróżuję przez większość mojego dorosłego życia i często to dorośli sprawiają więcej kłopotów niż dzieci.

 

5 powodów dla których warto podróżować z dziećmi.

1. Miłość. Ile jest osób w Twoim życiu, które naprawdę mocno kochasz? Dla mnie jest to najbliższa rodzina. Życie jest krótkie, podróże sprawiają, że ważniejsze są dla nas przeżycia z dziećmi niż dawanie im materialnych rzeczy. Podczas typowych dni, nie zawsze mamy szansę wyrazić tą miłość. Dla nas podróżowanie jest właśnie wyrażaniem miłości. Cały czas spędzasz z tymi, których kochasz, dzielisz się nowymi, wspaniałym przeżyciami. A czasem możesz spełnić marzenie swoich dzieci.

Czy podczas typowego dnia, stałabym z moją córką godzinę w kolejce aby mogła przywitać się z Tinklebell? Raczej nie, ale na drugim końcu świata nie miało dla mnie większego znaczenia jak długo będziemy czekać, aby Kalinka mogła zrobić sobie zdjęcie ze swoją ulubioną postacią z bajki Disneya. Ile to się można o swoim dziecku dowiedzieć stojąc razem godzinę w kolejce 🙂

Disneyland w Kaliforni

Kalinka z Tinklebell w Disneylandzie.

Podróżowanie z dziećmi Los Angeles

Kalinka, Konrad, Amelka przed wejściem do Disneylandu w Los Angeles

2. Jakość czasu spędzonego z rodziną. Czas spędzony dziećmi to jedna z tych rzeczy, której zawsze nam brakuje, zwłaszcza gdy obydwoje rodziców pracuje zawodowo, dzieci są w szkole i przedszkolu. Czas na wakacjach to czas, żeby nacieszyć się dziećmi i naszą drugą połówką. Podróżując, każdą chwilę spędzamy razem, czasem łącznie z rodzinnym spaniem w jednym łóżku. Rzeczywiście na początku może być trudne spędzanie każdej minuty razem, kiedy na co dzień nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Kilka godzin razem w samochodzie może przerodzić się w niezłą kłótnię, zwłaszcza jak jest się w 3 miesiącu ciąży, a trójka dzieci w samochodzie marudzi, że ciastka się skończyły :).

W drodze do Las Vegas

W drodze do Las Vegas


Las Vegas z dziećmi

Las Vegas nocą, Nevada.

3. Podróżowanie sprawia, że jesteśmy lepszymi rodzicami. Dlaczego? Ponieważ wymaga od nas nauki wielu nowych umiejętności, szybkiego przystosowania się do nowej sytuacji, cierpliwości. Nasze plany na wyjazd do Kalifornii były szczegółowo zaplanowane, z dnia na dzień musieliśmy je zmieniać, szukać nowych rozwiązań i konsultować je z dziećmi. Opanowałam do perfekcji sztukę przekonywania dzieci, że lepiej wyjść wieczorem w miasto niż oglądać bajki w hotelu :).

Aleja Gwiazdk Los Angeles

Aleja Gwiazd, Los Angeles.

4. Nauka życia i improwizacji.  Nie ma wątpliwości, że podróże kształcą, zobaczenie czegoś i przeżycie, to nie to samo co obejrzenie w telewizji.  Jednym z głupszych argumentów na nie podróżowanie z dziećmi to, że nie będą one nic pamiętały. To co przeżyją, zobaczą i nauczą się należy do nich. Dzieci, które podróżują są pewne siebie, chętniej podejmują ryzyko i próbują nowych rzeczy, doświadczeń.

Podczas podróży dzieci widzą jak my dorośli radzimy sobie z problemami, negocjujemy ceny, szukamy drogi czy pomocy gdy się zgubimy. Maluchy, także  muszą się przystosować do nowych sytuacji, radzić sobie z własnymi emocjami gdy spóźniamy się na samolot, gdy nie można zjeść tego do czego są przyzwyczajone. Dzieci podróżujące po świecie nigdy nie kwestionują zasadności nauki języków obcych, czują się odpowiedzialne za własne rzeczy (jak spakowany przez siebie plecak), rodzeństwo opiekuje się wzajemnie sobą i swoimi rzeczami, dzielą się, nawiązują kontakty z innymi dziećmi. Dziś, po wielu podróżach z Kalinką, miałabym większe obawy gdyby mój tata sam leciał w świat, niż moja sześcioletnia córka :).

Mieszkając w Singapurze przez wiele lat, a teraz w Hong Kongu, dla moich dzieci śnieg w Ocen City, był wyjątkową atrakcją i długoletnim marzeniem Kalinki 🙂

Ocen City

Na śniegu 🙂 SeaWorld, San Diego, Kalifornia.

dziecko w podróży

W oczekiwaniu na przedstawienie. SeaWorld w San Diego, Kalifornia.

Dzieci w podróży

Tysiącletni las. Redwoods w Kalifornii.

5. Podróżowanie z dziećmi jest trudniejsze, jest droższe i często ogranicza (nie weźmiesz dziecka na nurkowanie czy granie w kasynie), jednak satysfakcja ogromna, dzielenie się z dzieckiem światem to jeden z powodów dla których jesteśmy rodzicami.

Dzieci ogromnie cieszą się z podróży i bardzo długo je wspominają. Zdjęcia, filmy nagrane utrwalają w pamięci na zawsze wspólne wakacje. Podróże kształtują charakter dziecka i jego pewność siebie. Kalinka nie pamięta jak mieszkała w Paryżu mając dwa latka, ale ma dla niej to ogromne znaczenie, ogląda zdjęcia i „wspomina” swoje życie w Paryżu. Kolejną wyprawą o której marzy Kalinka to Korea i Japonia, nam się marzy Australia.

Z dziećmi nie śpieszymy się, nie próbujemy upchać wszystkiego w jeden dzień, mamy czas na przyjemności, posiedzenie w parku i przyglądanie się kaczkom w San Francisco. Jesteśmy zmuszeni przeżywać każdą chwilę i cieszyć się nią, spędzić godzinę w restauracji, a nie pędzić z kanapką w ręku, aby zdążyć zaliczyć kolejne muzeum. Z dziećmi jesteśmy w odwiedzanym kraju, żyjemy nim, nie jesteśmy turystami, którzy zaliczają atrakcje, ale rodzicami, którzy muszą zrobić zakupy, kupić pieluszki, zatrzymać się na placu zabaw i cieszyć się chwilą tak samo jak dziecko, tu i teraz.

San Francisco z dziećmi.

Widok na piękne San Francisco oraz Alkatraz, Kalifornia.

Santa Barbara z dziećmi

Santa Barbara, Kalifornia.

dziecko w podróży

Gdyby nie Kalinka moje zmęczone stopy nie dotknęłyby piasku 🙂

Tak, czasami potrzebujemy przerwy od naszych dzieci. Podróżowanie jak i rodzicielstwo nie zawsze jest łatwe i przyjemne.  Tak samo jak uwielbiam podróżować ze swoimi dziećmi, tak samo uwielbiam wybrać się sama z mężem na parę dni bez nich. Wypić wino, posiedzieć w Makao w restauracji bez „mama chodźmy już”, zobaczyć przyjaciół w Madrycie i spać do późnego popołudnia po nocnym zwiedzaniu Barcelony.

Jeżeli myślisz o dalekiej podróży z niemowlakiem, locie samolotem, wystarczy że się do tego dobrze przygotujesz. Zobacz jak. Jeżeli planujesz wakacyjną wyprawę samochodem z niemowlakiem zobacz gdzie najlepiej jechać i jak się przygotować.

Jeżeli uważasz, że warto podróżować z dziećmi, napisz!  Twój komentarz jest ważny dla nas i innych rodziców, którzy myślą o podróży z dziećmi.

Podróżować z niemowlakiem czy nie podróżować? Jeżeli tak, to jak?

Jedni rodzice nie wpuszczają gości do domu przez 3 miesiące inni lecą na koniec świata z parotygodniowym dzieckiem. Co jest najlepsze dla dziecka wiedzą to tylko jego rodzice.  Jedno jest pewne, że nieszczęśliwi rodzice to nieszczęśliwe dziecko.

Chcesz wyjechać na urlop ze swoim maleństwem? Dobrze się przygotuj, a będzie to wspaniały wyjazd dla całej rodziny. Jak? Przeczytaj wrażenia i bardzo przydatne rady Aleksandry, po wspaniałej rodzinnej podróży samochodem na Chorwację z 2,5 miesięcznym Tymkiem.

Na podstawie kilku wcześniejszych, bliższych i dalszych, podróży samochodem wiedzieliśmy, że jeśli chodzi o naszego szkraba, to mamy szczęście. Mamy do czynienia z osobnikiem „lubiącym” jazdę autem- czyli mówiąc najogólniej, młody zasypiał jak tylko tato przekręcał kluczyk w stacyjce. Gdyby Tymek krzyczał wniebogłosy zapinany w fotelik, to na pewno byśmy nie ryzykowali, licząc na to, że „jakoś to będzie…”

 

Wybór miejsca.

Wybierając miejsce wczasów patrzyliśmy pod kątem prawdopodobnej pogody oraz tamtejszej sytuacji służby zdrowia. Odpadały kraje, w których mogło być powyżej 30 stopni lub poniżej 18 (to już ze względy na fakt, że chcieliśmy też trochę wygrzać przed zimą), a także takie, gdzie zamiast zadowalających warunków szpitalnych jest szaman w lepiance.

O planowanym wyjeździe rozmawialiśmy wcześniej z pediatrą Tymka. Nie był zachwycony, ale stwierdził, że dziecko jest zdrowe, pomógł nam też skompletować apteczkę – na wszelki wypadek. Trochę się też uspokoił, gdy powiedzieliśmy, że nie zamierzamy pokonywać całej trasy na raz. Dostaliśmy też rady odnośnie klimatyzacji w samochodzie:

  • Jeśli klima musi być włączona, to temperatura powinna być sensownie ustawiona na np. 23 stopnie, żeby potem na postojach skokami temperatury nie załatwić dzieciaka (i siebie).
  • Zanim wyciągnie się dziecko z auta, najpierw otworzyć okno/drzwi i powoli wyrównać temperaturę.
  • Nie otwierać też okien w czasie jazdy.

Wykupiliśmy synowi ubezpieczenie – NWW i KL z Assistans (nie przewidywaliśmy, żeby Tymek komuś zrobił krzywdę więc ominęliśmy OC 🙂 ). Dla siebie warto pomyśleć o takim ubezpieczeniu, które zawiera opiekę nad naszym dzieckiem, na wypadek, gdyby coś nam się stało. Mąż wykupił też AC na Europę, bo gdyby coś się z autem stało, to z maluchem nie chcieliśmy jak ciołki stać na poboczu i zastanawiać się jak i gdzie zadzwonić. Zrobiliśmy przegląd samochodu oraz wyczyściliśmy klimatyzację.

Nimowlę w samochodzie

Tymek pilotem 🙂

 

Chorwacja.

Po sezonie w Chorwacji jest ciepło, ale nie upalnie, mniej turystów i nie trzeba rezerwować wcześniej noclegów, bo na pewno coś się znajdzie. Od razu można zobaczyć pokój i ocenić czy będzie odpowiedni. My wybraliśmy pokój z osobną kuchnią. Wieczorem gdy Mały spał, mogliśmy nie przeszkadzając mu, spokojnie siedzieć w kuchni lub na tarasie. Ważna jest też odległość od morza, bo jednak z dzieckiem więcej jest maneli do zabrania na plażę, więc im krótsza tym lepsza.
 
Uwaga na klimatyzacje w pokojach- nigdy nie wiadomo kiedy były czyszczone, a jak wiadomo, różne bakterie się w nich zbierają. My  nie włączaliśmy klimy.

 

Podróż samochodem z niemowlakiem.  

Wrażenia z samej podróży mamy bardzo pozytywne, pewnie dlatego, że Tymek spał przez prawie całą drogę. Przejechaliśmy w sumie ok. 2500 km, z tego  mały przespał  2300 km :).  Myślę, że z niemowlakiem podróżuje się najłatwiej, bo jednak starsze dzieci już mniej śpią, więcej marudzą i trzeba je podczas drogi zabawiać.  Mogą się już po prostu nudzić w drodze.  Mimo, że Tymek sporo spał w ciągu dnia, to w nocy spał normalnie. Bałam się, że mu się coś poprzestawia ze snem, ale na szczęście nie. 
 
Zakładaliśmy, że podróż (i całe wakacje) ustawiamy pod synka. Gdyby trzeba było co dwie godziny się zatrzymywać, to byśmy tak robili. Nie  rezerwowaliśmy wcześniej noclegów, na wypadek dużego opóźnienia w drodze. Wyjeżdżając na wakacje z niemowlakiem trzeba się nastawić, że nie wszystko może wyjść tak jak chcemy, więc lepiej podejść bez stresu – zaplanować dwa dni urlopu więcej i najwyżej rozbić drogę na jeszcze krótsze odcinki, jeśli zajdzie taka potrzeba. My zakładaliśmy nawet zatrzymanie się na całe wakacje  już w Czechach, gdyby syn źle znosił podróż. Nic na siłę! Jeśli decydujemy się jechać z takim maluchem, to trzeba brać taką ewentualność pod uwagę. 
 
Nasza podróż:
Z POLSKI DO CHORWACJI:
1. dzień: Wrocław-Wiedeń (1 postój na trasie)
2. dzień: Wiedeń- Trogir (2 postoje na trasie)
 
Z CHORWACJI DO POLSKI
1. dzień: Trogir-Plitvickie Jeziora (bez postoju)
2. dzień: Plitvickie Jeziora-Olomuniec (Czechy) (2 dłuższe postoje, 1 krótszy)
3. dzień: Olomuniec- Wrocław (1 postój)
 
Radzimy zacząć szukać noclegu gdy widzimy, że robi się późno, a nie czekać aż dziecko się zbudzi (na zasadzie „bo tak ładnie śpi, to jeszcze jedźmy…”). Raz nie zdążyliśmy znaleźć noclegu na czas i skończyło się krzykiem. Fajnie w czasie podróży znaleźć taki nocleg, gdzie obok jest bar/restauracja. Można wtedy położyć dziecko spać i jedno z rodziców może wyjść i przynieść ciepłą kolację do pokoju. No chyba, że mamy pokój z  kuchnią i możemy (i chcemy) sami coś zrobić.

Postoje robiliśmy około godzinne. Problemem był brak przewijaków na stacjach i parkingach- jeśli ich nie było, to przebieraliśmy małego albo w toalecie (jeśli się dało), albo na tylnym siedzeniu w aucie (na szczęście było ciepło, w innym przypadku musielibyśmy bardziej kombinować).

Ogromnym plusem jest to, że karmię małego tylko piersią, więc mogliśmy zatrzymać się praktycznie wszędzie na karmienie.Ominął na problem przygotowywania i podgrzewania sztucznego pokarmu czy wyparzania butelek.  Wiem, że można kupić podróżne samochodowe podgrzewacze do butelek, co pewnie byśmy zrobili, gdyby była taka potrzeba.

nimowlę w trasie

Odpoczynek na trasie.

 

Co wziąć w podróż z niemowlakiem.

  • Składaną wanienkę. Kupiliśmy ją już wcześniej, ponieważ mamy bardzo małe mieszkanie i normalna nijak nam się nigdzie nie mieściła. Jest droższa niż zwykłe wanienki, ale na w podróży super sprawa! Młody codziennie miał kąpiel, a że bardzo go to zawsze relaksuje, to fajnie, że rytuał został zachowany 🙂
  • Łóżeczko turystyczne. Synek od początku śpi w swoim łóżeczku, więc nie chcieliśmy mu (i sobie) zmieniać nawyków. Łóżeczko też było kupione już wcześniej. Tymek śpi w nim u babci, do której czasem jeździmy na weekendy. Jeśli dziecko w domu śpi z rodzicami, to myślę, że ten bagaż jest zbędny.
  • Parasol na plażę. Niemowlaków nie wolno opalać, więc parasol jest niezbędny, biorąc pod uwagę, że na  większości plaż w Chorwacji trudno o cień.
  • Nie braliśmy głębokiego wózka (musielibyśmy mieć busa). Wzięliśmy tylko stelaż do którego wpinaliśmy fotelik. Żałowaliśmy, że nasz Tymek był jeszcze za mały na nosidełko, bo na pewno by super się przydało. Wózkiem niestety trudniej się poruszać, czego doświadczylismy np. w Plitvickich jeziorach, gdzie zatrzymalismy sie na nocleg i zwiedzanie Parku Narodowego. Niby sie da, ale manewry wózkiem po wąskich kładkach, na których małemu podskakiwała główka, mijanie innych turystów i pokonywanie wystających korzeni, zepsuły nam tą wycieczkę. Łatwiej byłoby z nosidłem (lub chustą, która u nas niestety została zbojkotowana przez Tymka).
  • Parasolka do wózka. Super się sprawdza, żeby osłaniać dziecko przed słońcem w aucie. Opieramy na skos o fotelik i zasłania całego niemowlaka –  korzystamy z niej zawsze jak gdzieś jedziemy. Uważam że taka parasolka jest lepsza niż przyczepiane na szybę osłonki.
  • Podkład do przewijania wielokrotnego użytku. Mata samopompująca/karimata lub coś w tym stylu- nieoceniona na kamienistych chorwackich plażach.
  • Wodę z atestem IMiD. Wodę można oczywiście kupić na miejscu, ale wzięliśmy kilka butelek takiej, gdzie wiedzieliśmy, że mogą być stosowane dla niemowlaków. Oszczędziliśmy sobie głowienia się nad chorwackimi etykietkami na wodzie :). Woda może się przydać jeśli np. trzeba dziecku podać jakieś lekarstwo, które się rozpuszcza.
  • Moskitiera na łóżeczko. Nam  się nie przydała się, bo nie było komarów i innych robali, ale warto wziąć, bo nie wiadomo jak się trafi.

Czego nie wzięliśmy, a uważam, że by się nam przydało.

  • Mały termos z wrzątkiem. Czasem by się przydał, chociażby żeby wyparzyć smoczki.
  • Leżaczek. Młodemu byłoby wygodniej leżeć na plaży, bo robi się już ciekawy świata i leżenie na pleckach nie zawsze wystarcza. Kładliśmy go na samopompującej macie + na to kocyk i pieluszka. Nam się leżaczek po prostu już nie zmieścił.

Sami się trochę obawialiśmy podróży autem z takim maluchem, ale wyszło lepiej niż myśleliśmy. Wiadomo, że każde dziecko jest inne, więc należy takie wyjazdy dostosowywać do swojej pociechy i podejść do tego wszystkiego z rozwagą i dużą elastycznością.

O swojej wpaniałej podróży z 2,5 miesięcznym Tymkiem napisała Aleksandra. Jeżeli macie pytania do pani Oli, piszcie wszystkie uwagi prześlemy mamie Tymka.

Myślisz o podróży z niemowlakiem?

Z doświadczenia wiem, że czym mniejsze dziecko tym łatwiej się z nim podróżuje. Raz, że nie marudzi dwa, że w podróżowaniu jest tańsze 🙂 Do drugiego roku życia bilet lotniczy dla dziecka kosztuje 10% ceny biletu dla dorosłego.  Jeżeli się zastanawiasz nad podróżą ze swoim niemowlakiem, nie obawiaj się, tylko się dobrze przygotuj.

W jakim wieku dzieci mogą latać?

Ja latałam już z dwumiesięczna córeczką. Koleżanka leciała z 10 dniowym synem. Nie uważam tego za dobry pomysł, bo latanie na duże odległości 10 dni po porodzie jest niebezpieczne zwłaszcza dla kobiety w połogu. Jednak dla zdrowego maluszka taka podróż, po konsultacji z lekarzem,  nie stanowi zagrożenia.

Nowy Jork

Gdzie jechać?

Czy samochodem, czy samolotem pamiętaj, że niemowlę jest bardzo delikatne także wybieraj wakacje w takim miejscu gdzie bez obaw będziecie mogli zwrócić się do lekarza, zostać w szpitalu, kupić mleko modyfikowane, czy niezagrożoną żywność dla matki karmiącej. Wybieraj takie miejsca gdzie będziesz mógł się porozumieć. Jadąc nawet do Francji możesz mieć problemy z komunikacją po angielsku w szpitalu czy u lekarza.

Singapur

Jakie dokumenty ze sobą zabrać?

Wyrobienie paszportu dla malucha to najwyżej miesiąc. Można to zrobić od razu po zarejestrowaniu dziecka. Fotograf będzie wiedział jak zrobić zdjęcie niemowlakowi do paszportu.

Ja dodatkowo biorę w podróż świadectwo urodzenia dzieci, żeby nie było wątpliwości że dzieci są moje, gdyż paszport mam jeszcze na panieńskie nazwisko. Książeczki zdrowia, mogą być potrzebne na wypadek wizyty u lekarza.

Zawsze sprawdź jakie dokumenty są potrzebne w kraju do którego się wybierasz, wiza itd.

Paryż

Jak się przygotować do podróży?

Dla mnie długa podróż z dziećmi czy samochodem czy samolotem jest tak samo męcząca. W samochodzie nie czuje się presji innych pasażerów, którym może przeszkadzać płacz dziecka, ale maluszek musi długo siedzieć w jednej pozycji. W samolocie można chodzić z dzieckiem, karmić piersią, położyć itd.

Bądź pewna, że Twoje dziecko może lecieć. Skonsultuj się z lekarzem.  Przeciwwskazaniem może być np. płyn w uszach dziecka, ciśnienie podczas startu i lądowania może spowodować, że będzie to bardzo bolesne dla dziecka, a nawet spowodować szkody w uchu wewnętrznym.

Co ze sobą zabrać w podróż:

1. dużo pieluszek na zmianę i mokrych chusteczek;

2. ubrania na zmianę (parę kompletów);

3. rajstopki, swetry, kocyk – w samolocie jest zawsze zimno, zwłaszcza na długich lotach;

4. nie licz że w samolocie dostaniesz jedzenie dla dziecka, jeżeli karmisz nie tylko piersią weź ze sobą wszystko co dziecko regularnie je;

5. butelki na mleko, sok czy wodę – weź co najmniej dwie gdyż nie będziesz mogła umyć w samolocie;

6. jeżeli karmisz mlekiem modyfikowanym, weź ze sobą pudełeczka czy torebeczki z już odmierzonym proszkiem, aby łatwo było nasypać do butelki;

7. chrupki kukurydziane dla już trochę starszego dziecka – super na najtrudniejsze chwile;

8. ulubione książeczki, gryzaki, smoczki, przytulanki itd.;

9. weź małe, nowe, ciekawe zabawki, które malucha mogą zainteresować na dłużej;

10. chusta lub nosidełko – będą bardzo przydatne na lotnisku i w samolocie;

11. paracetamol – na wypadek gorączki;

12. woda, soki – podróżując z dzieckiem ochrona lotniska pozwoli Ci wziąć wodę oraz inne płyny dla dziecka;

13. mały kocyk, rozkładana mata do przewijania, abyś mogła położyć na podłogę. Jeżeli Twoje dziecko jest już siedzące będzie mogło się bawić siedząc na podłodze;

14. wózek – prócz bagażu dodatkowo można wziąć wózek dla dziecka; latając z przesiadką można odebrać wózek przy drzwiach samolotu (trzeba to wcześniej zgłosić przy nadawaniu bagażu, taka możliwość zależy także od linii lotniczych) , wózek jest bardzo przydatny gdy będziesz czekać parę godzin na następny samolot.

Pamiętaj, że w samolocie jest mało miejsca, więc zorganizuj się dobrze i nie bierz zbyt dużo rzeczy, gdyż będzie Ci to przeszkadzać w podróży.

Singapur

Singapur

Podczas podróży.

Korzystaj z tego, że jesteś z niemowlakiem. Podróż samolotem jest długa, a ze względu na bezpieczeństwo kolejki na lotnisku są długie. Podróżując z małym dzieckiem masz zawsze pierwszeństwo, nie stój w kolejce kiedy nie musisz. Nie powinnaś być zmęczona, ani Twój maluszek nim wejdziesz na pokład samolotu.

Zaprzyjaźnij się ze wszystkimi. Poznaj stewardesy, powiedz że będziesz potrzebować pomocy. Jeżeli jest to starsze dziecko, poznaj je z ludźmi dookoła siebie, bo może będziesz potrzebowała skorzystać z toalety i ktoś będzie musiał zostać z Twoim maluchem.

W dużych samolotach jest miejsce dla rodzin z maluszkami. Są to pierwsze rzędy, gdzie jest więcej miejsca, dodatkowo jeżeli Twoja pociecha nie przekracza 10kg, może spać w tak zwanej gondolce. Gondola podobna do wózkowej, małe łóżeczko, przyczepia się do ściany samolotu, gdzie dziecko może wygodnie spać.

Nadając bagaż powiedz stewardesom, że chcesz siedzieć w pierwszym rzędzie i dostać gondolę. Jeżeli się okaże, że ktoś już zarezerwował te miejsca, gdy będziesz już w samolocie idź do stewardesy i powiedz, że podróżujesz z małym dzieckiem i dla spokoju wszystkich pasażerów lepiej będzie gdy Twój maluszek będzie cichutko spał w gondoli 🙂

Podczas startu samolotu oraz lądowania gdy jest zmiana ciśnienia zatykają się nam uszy. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie także i dla Twojego dziecka, dlatego w tym momencie przystaw maluszka do piersi, daj mu sok czy mleko, aby mogło ssać i przełykać, w ten sposób uniknie zatkania uszu.

Staraj się trzymać niemowlaka z dala od innych, blisko siebie czy to w chuście, na rękach. Dużo bodźców, światła, głosy, inne zapachy będą powodować że maluszek może być zestresowany.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Płacz.

Płacz dziecka jest najtrudniejszą częścią podróży. Gdy maluszek zaczyna płakać zaczynamy się denerwować, zwłaszcza, że czuje się oczy innych pasażerów na sobie.

Nie denerwuj się, dziecko to czuje, nie przejmuj się innymi pasażerami, jedni chrapią, inni rozmawiają, a Twoje maleństwo płacze. Możesz iść na koniec samolotu gdzie jest „kuchnia” tam jest dużo miejsca możesz z dzieckiem chodzić, kołysać, itd. a inni nie będą słyszeć Twojego płaczącego aniołka.

Jeżeli nie będziesz wiedzieć dlaczego Twoje maleństwo płacze zawsze możesz skorzystać z WhyCry Mini, które zasugeruje Ci powód płaczu, może Twój bobas miał za dużo bodźców, albo chce jeszcze popatrzeć na świat 🙂

Tajlandia

Tajlandia

Wnioski 🙂

Wydaje się, że podróżowanie z dzieckiem to dużo pracy. Podróż do Singapuru wymaga prawie tyle samo przygotowania co wyjazd pociągiem do Krakowa. Nie obawiaj się podróżować ze swoim dzieckiem. Są to piękne wspomnienia dla Was i maleństwa. Moje szkraby z fascynacją oglądają zdjęcia ze wszystkich miejsc gdzie były, jak karmiły kozy w Nowej Zelandii czy szalały na plaży na Balii 🙂

Masz pytania? Napisz! Podróżowaliśmy z naszymi maluszkami od Paryża po Nową Zelandię przez Tajlandię, Bali, Nowy Jork. Każdy wyjazd jest stresujący, ale zmęczenie podróżą jak poród szybko się zapomina 🙂