8 sposobów na 4000 km w samochodzie z 5 dzieci.

Dwa razy w roku, wsiadamy w samochód i przemierzamy Amerykę. Czasem w samolot, ale z 5 dzieci to już spory wydatek, dlatego większość naszych ferii planujemy tak aby dojechać samochodem. Dobrze zaplanowana podróż w pamięci dzieci pozostawi tylko wspaniałe wspomnienia. Tłumy Disney Worldzie czy 15 godzin w samochodzie dla dzieci będzie nieznaczącym fragmentem podróży.

Wakacje w jednym miejscu, z jedną plażą, to nie dla nas. Ostatnie Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy w Miami, zatrzymując się po drodze w Orlando czyli dzień w Disney World,  Tampa, Naples, St. Petersbug, Palm Beach. W ciągu 10 dni przejechaliśmy około 4 000 km., zwiedziliśmy 6 miast, i tyle samo plaż :).

lkhkjh

Jak spędzić 15 godzin w samochodzie z 5 dzieci i nie zwariować:

1. Przedstawić dzieciom plan.

Dzieci muszą wiedzieć ile czasu spędzą w samochodzie. Jak podróż będzie wyglądała. Starsze dzieci same będą pilnowały czasu, także zaplanują swój czas w samochodzie i nie będą marnować go na przystankach. Dzieci wsiadając do samochodu w długą podróż inaczej się zachowują i gospodarują swoją przestrzeń niż gdy wiedzą, że będą jechać tylko parę godzin.

 asdf
2. Rozrywka czyli filmy, tablet, telefon. 

Nie ma co ukrywać, gry i zabawy na telefonie, tablecie czy oglądanie filmów w samochodzie to przyjemnie spędzony czas przez dzieciaki, kiedy muszą siedzieć w jednym miejscu. Nie ma co odbierać im tej przyjemności. Jednakże co innego kiedy mamy do czynienia z jednym dzieckiem, a co innego gdy jest ich pięcioro każdy chce zagrać lub obejrzeć inny film 🙂 Trzeba ustalić zasady korzystania z tabletu i oglądania filmów przed rozpoczęciem zabawy. Np. losujemy kolejność gry na tablecie, ustawiamy czasomierz i każdy ma 5 min. Z wyborem filmu jest trochę trudniej ponieważ trzy dziewczynki w różnym wieku i dwóch chłopców chcą oglądać zupełnie inne filmy. Ale i temu da się zaradzić, poprzez wybranie filmów przez wszystkie dzieci, przed podróżą. Pamiętajmy jednak, że nawet filmy, tablet i miliony selfie w końcu się znudzą, dlatego trzeba mieć zapas innych pomysłów.

 asdf
3. Gry:
  • Gry słowne to gry w których wszyscy mogą uczestniczyć, nawet kierowca, a może zwłaszcza kierowca – Coś w pobliżu na literkę; Słowo na daną literkę; Zagadki; Rymowanki; Dokończ historię; Skojarzenia. 
  • Gry, do których wystarczy tylko kartka i długopis:  Kropki; Państwa miasta; Kółko i krzyżyk; Wisielec. 
  • Gry w karty – Uno;  Piotruś; Wojna itd. 
  • Gry logiczne nasze ulubione to te od Fat Brain Toy Co – gry takie jak Gra Coggy, Gra Kółka Zębate Crankity, zupełnie pochłaniały Konrada. Te gry zawsze bierzemy w podróż do samochodu, samolotu, pociągu.
 sdfa
4. Książki i nauka 🙂

Wiem nauka brzmi nudno, ale przez 15 godzin można się bardzo dużo nauczyć. Oczywiście potrzeba do tego chętnego dziecka. Kalinka bierze udział w konkursie ortograficznym, ma 100 trudnych słów do nauki i właściwie większości nauczyła się w podróży. Amelka powtarzała słówka po hiszpańsku, babcia uczyła się angielskiego, Konrad odmówił jakiejkolwiek aktywności umysłowej, a ja przeczytałam nową książkę Ken Follett’a „Słup Ognia”, bardzo fajna, polecam.

 dfasdfdf

5. Kolorowanki, łamigłówki, krzyżówki itd. z pachnącymi kredkami, magicznymi długopisami. 

Można rysować, wyklejać albumy naklejkami, skrobać – skrobanki to była ulubiona rozrywka 5 letniej Helenki w samochodzie, wyskrobała 3 książeczki 🙂 Rozwiązywać łamigłówki, krzyżówki, kropki do kropki, kolorować, rysować, a to wszystko pachnącymi ołówkami, kredkami, czy długopisami, w pachnących notesikach, zawsze to przyjemniej urozmaicić sobie twórczą aktywność pysznie pachnącymi produktami, brokatowymi długopisami czy Obieranymi ze Skórki Kredkami. Ja polecam szczególnie rzeczy firmy OOLY i Scentco.

 

6. Ulubione Zabawki

Nie można pojechać w długą podróż, nie zabierając ulubionych zabawek czy książek. Gdy w samochodzie jest 8 osób w tym piątka dzieci, ulubione zabawki, muszą być naprawdę ulubione, najlepiej małe i tak by inni mogli z nich skorzystać. Dla maluchów polecam Żółw Shelly Sorter KolorówZakręcone MiniSpinny, Samochodziki Vroom Blox.

 

Dla trochę starszych Mini Przyssawki Squigz, genialne do zabawy na szybie Przyssawki Pop’emz i nie tylko dla chłopców Samochodzik Modarri, ulubiony Amelki i Konrada.

asdf

7. Spanie

To powinien być punkt pierwszy 🙂 Spanie w samochodzie to najlepiej spędzony czas w podróży 🙂 Co zrobić aby dzieci spały w samochodzie? Trzeba wyjechać w nocy. Jednak nie każdy kierowca to lubi, bo kierowca też człowiek i lubi spać. Ja pozwalam dzieciom bawić się do późnego wieczora przed podróżą, co jest dość łatwe ze względu na podniecenie dzieci wyjazdem, a potem budzę je bardzo wcześnie rano czyli około godziny 5.  Po jedzeniu i wszystkich wymienionych wyżej punkach śpią przez dobrych parę godzin.

asdf 
8. Jedzenie

Jedzenie to ulubiona rozrywka w podróży… wszystkich, łącznie z kierowcą, a może przede wszystkim z kierowcą. Nie wystarczą kanapki… zbyt nudne 🙂 Mamy zdrowie i nie zdrowe przekąski, chipsy, chrupki, brokuły, marchewki, żelki, kiełbaski, ciastka, jabłka itd. Bardzo ważne jest żeby takie snaki nie powodowały potrzeby picia, także unikami bardzo słodkich ciastek, słonych paluszków. Pijemy mało (nie dotyczy niemowląt), a ciastka czy chipsy zagryzamy potem jabłkiem czy marchewką. Czym więcej picia tym częściej trzeba stawać. W przeciągu 10 godzin na drodze zatrzymaliśmy się tylko dwa razy na tankowanie i toaletę.

Jeżeli masz swoje sprawdzone sposoby na podróżowanie samochodem, polecane gry czy zabawki. Koniecznie NAPISZ!

Jeszcze kilka zdjęć z naszej ostatniej podróży 🙂


10 zabawek wspierających wczesny rozwój intelektualny dziecka.

Idealne zabawki na prezent, nie tylko świąteczny, to te które wspierają rozwój dziecka, przy tym są piękne i bezpieczne. My rodzice jesteśmy odpowiedzialni za możliwie najlepsze wychowanie naszych dzieci, dostarczanie im możliwie najlepszych produktów dlatego przy podejmowaniu decyzji o wyborze zabawki, powinniśmy myśleć o jego rozwoju, a nie o sztucznie wywołanych przez reklamę pragnieniach dziecka czy rodzica.

Pierwsze lata życia Twojego dziecka to najważniejszy czas dla rozwoju fizycznego, emocjonalnego i przede wszystkim intelektualnego. Według artykułu opublikowanego przez portal factsforlifeglobal.org, „Doświadczenia pierwszych latach życia,  stanowią podstawę rozwoju organizacyjnego mózgu i jego funkcjonowania przez całe życie. Mają one bezpośredni wpływ na to, jak dzieci będą rozwijać umiejętności uczenia się oraz inteligencję społeczną i emocjonalną. „

Ciągłe myślenie o tym co robić i jak uczyć niemowlaka wywołuje u młodych rodziców niepokój. Sama świadomość tego jak duży ma się wpływ na przyszłe życie swojego dziecka, powoduje stres u rodziców. Zadajemy sobie wciąż pytanie, czy robimy wszystko co w naszej mocy aby nasze ukochane maleństwo rozwijało się odpowiednio fizycznie i intelektualnie. Co więcej nie bójmy się tego powiedzieć chcemy aby nasz skarb był najlepszy i najmądrzejszy.

Kto zna odpowiedź na pytanie jak wychować idealne dziecko? Moim zdaniem wystarczy je kochać, a wtedy najlepiej zadbamy o jego rozwój, wybierzemy najlepsze narzędzia do jego wychowania. Jednymi z takich narzędzi są zabawki. Zabawki, które mają inspirować maluszka do odkrywania świata, zaprojektowane by wzbudzać ciekawość, rozwijać zmysły, rozbudzać chęć do nauki.

Oferta zabawek w sklepach jest bogata, ja wybieram te, które są innowacyjne, kolorowe, bezpieczne, najczęściej to zabawki amerykańskiego lidera w tworzeniu niezwykłych, edukacyjnych zabawek, firmy Fat Brain Toy Co.

 

1. Wimzle – Sensoryczna Przygoda.

Wimzle to unikalna zabawka sensoryczna, przygoda dla zmysłów malucha. Niezwykła zabawka ma osiem kulek, osadzonych na czterech drążkach, które przecinają w sprytny sposób centralną kulę. Drążki przesuwają się w przód i w tył. Każda kulka posiada silikonowy pierścień, który dodatkowo można obracać.  Cudowna zabawka nie tylko dla niemowlaków.

.. 

2. Wesoły Rollobie.

Rollobie to jeżdżący, ślizgający się, grzechoczący, stymulujący rozwój zmysłów dziecka stworek. Ten mały przyjaciel ma miękki, silikonowy grzebień oraz rogi, kolorowe kropki i ukrytą w brzuszku grzechotkę. Główka Rollobie jest ruchoma, wystarczy przekręcić silikonowe rogi stworka aby zamknął oczka i poszedł spać. Gdy stworek ślizga się po podłodze, brzuszek stworka grzechocze.

 

3 i 4. Zakręcona Wieża SpinAgain i Zakręcone MiniSpinny

Zakręcona Wieża to pierwsza piramida z kręcącymi się elementami. Maluch bez końca będzie bawić się kolorową układanką, nakładając krążki na nagwintowany jak śruba słupek. Krążki wirują i kręcą się opadając na podstawkę!

Zakręcone MiniSpini, to wersja mini wieży SpinAgain. Piękne, żywe kolory, różna faktura śmigiełek, wirujących góra, dół,  rozmiar dopasowany do rączek dziecka wszystko z myślą aby stymulować rozwijający się mózg dziecka. MiniSpinny to idealna zabawka do zabrania ze sobą w podróż, do parku, na spacer.

 

5. Rolligo Pojazd dla Malucha.

Małe dzieci uwielbiają zabawę z piłeczkami, pojazdami i układankami – Fat Brain Toy Co połączyło te trzy elementy ze sobą i tak powstało Rolligo – do turlania, popychania układania. Podczas zabawy z Rolligo, dziecko rozwija umiejętności motoryczne, wyobraźnię, pobudzą do myślenia.  Kolorowe kule o różnej fakturze pobudzają zmysł wzroku i dotyku.

 

6. Bobo Przyssawki PipSquigz.

Bobo Przyssawki to zestaw trzech zabawnych, dużych przyssawek. To piękne, silikonowe, kolorowe, o różnej fakturze, grzechocące, przysysające się, do gryzienia, do zabawy, do stawiania, przysysania, dotykania… klocki. Twoje dziecko się od nich nie oderwie.

 

7. Sorter Kostka OombeeCube.

Już nigdy więcej Twoje dziecko nie zgubi elementów sortera! Kolorowe kształty o różnej fakturze wykonane z miękkiego silikonu, przyczepione są na trwałe sznureczkiem do plastikowego sześcianu. Sorter Kostka stymuluje dzieci już od 6 miesiąca życia i jest także idealny do zabawy i nauki w podróży.

 

8. Żółw Shelly Sorter Kolorów.

Wciskaj, przesuwaj, baw się i ucz z wesołym Żółwiem Shelly. Ten żółw ma najbardziej interesującą skorupę ze wszystkich morskich żółwi, kolorową z ruchomymi elementami. Elementy, które można przyciskać, przesuwać i sortować kolorami.
.. 

9 i 10. Kule Tobbles i Tobbles Neo

Wielokrotnie nagradzane i uwielbiane przez maluchy na całym świecie Kule Tobbles i Kule Tobbles Neo to moje ulubione zabawki Fat Brain Toy Co. Te wieże to nie tylko przepiękny wygląd, to idealnie wyważone kule o podwójnej fakturze powierzchni po to aby lepiej stymulowały już sześciomiesięczne dziecko… to nie wszystko! Poczekaj gdy zobaczysz Tobbles w ruchu. Tobbles to wieża dla dzieci od 2 lat, Tobbles Neo od 6 miesięcy.

 

Reklama wzbudza pożądanie zabawki przez dziecko i rodziców, zwłaszcza ta wielokrotnie powtarzana w prasie, telewizji, internecie. Oczywiście, takie zabawki sprawiają  przyjemność starszym dzieciom, które oglądają bajki, czytają książki. Jednak małym maluszkom powinniśmy sprawiać tylko mądre prezenty, które są piękne, bezpieczne i rozwijają ich umiejętności i zmysły.

Usypianie dziecka metodą „wypłakiwania się”, jest bezpieczne i efektywne!

Najnowsze badania wskazują, że kontrowersyjna wśród rodziców, metoda usypiania niemowlaka, poprzez tak zwane „wypłakanie się” maluszka, jest najzupełniej bezpieczna dla zdrowia psychicznego i fizycznego dziecka. Co więcej, ze wszystkich badanych metod, „wypłakiwanie się” jest najskuteczniejszym sposobem nauki niemowlaka samodzielnego zasypiania.

Badania wykonane przez Australijski uniwersytet wskazują, że praktyka pozwalająca niemowlakowi płakać, aż samodzielnie zaśnie, nie powoduje stresu kiedy niemowlę płacze, ani jakichkolwiek szkód emocjonalnej w przyszłości u dziecka.

 

„Wypłakiwanie się” jest efektywne.

Naukowcy obserwowali 43 par rodziców, których dzieci były w wieku od 6 do 16 miesięcy i których maluchy miały problem z zasypianiem. Rodzice zostali podzieleni na trzy grupy. Grupę kontrolną, która dostała tylko informacje dotyczące spania niemowlaków. Drugą grupę, rodziców, których badacze nauczyli metody „stopniowego oddalania.”

W trzeciej grupie byli rodzice, których naukowcy nauczyli metody „wypłakiwania się.” Rodzice byli poproszeni o opuszczenie pokoju w ciągu minuty po odłożeniu maluszka do łóżeczka. Jeżeli dziecko płakało mieli odczekać chwilę nim wrócą do pokoju, za każdym razem trochę dłużej.

Trzy miesiące po rozpoczęciu obserwacji, wnioski były jednoznaczne. Niemowlaki nauczone zasypiać metodą „wypłakiwania się”, zasypiały o 15 min szybciej niż maluchy z grupy kontrolnej. Dzieci z drugiej grupy, zasypiały 12 min szybciej niż dzieci z grupy kontrolnej.

 

„Wypłakiwanie się” nie stresuje dzieci.

Najważniejsze wnioski wyciągnięte przez psychologów z Uniwersytetu Flinders w Adelaide to bezpieczeństwo obydwu metod usypiania dzieci. Poziom kortyzolu, hormonu stresu, u niemowlaków był obniżony podczas stosowania obydwu taktyk nauki spania. Ponadto, po roku, w porównaniu do grupy kontrolnej, dzieci nie miały żadnych problemów z zachowaniem ani nie były zanadto przywiązane do rodziców.

IMG_0542

Czy pozwolić niemowlakowi płakać przed snem?

Pamiętaj, że naukę dziecka zasypiania, przez „wypłakiwania się”, każdy maluch zaczyna w innym wieku. To Ty jako rodzic, będziesz wiedzieć kiedy, Twoje maleństwo będzie na to gotowe. Jednakże niemowlę powinno być w wieku kiedy nie jest już zawijane, otulane, oraz jest regularnie karmione w nocy czyli około 6 miesięcy, gdy już samodzielnie może się przekręcić z brzuszka na plecy. Zwróć uwagę, że to właśnie w tym wieku były dzieci, kiedy rozpoczęto przeprowadzanie badania nad skutecznością i bezpieczeństem metod usypiania.

Słuchanie płaczącego niemowlaka, łamie serca kochających rodziców, dlatego nauka samodzielnego zasypiania poprzez pozwolenie dziecku na płakania przed snem, nie jest dla każdego opiekuna. Tak samo jak dziecko musi być w odpowiednim wieku, tak i Ty musisz być do tego gotowa.

Każde dziecko jest inne, to co jest dobre dla jednych rodziców i dzieci, nie koniecznie będzie dobre dla Was! Jedno niemowlę zasypia po 10 min kołysania w ramionach, inne trzeba nosić całą noc. Jedni rodzice nie mają nic przeciwko noszeniu i kołysaniu maluszka długie godziny, inni jak ja, oddadzą wszystko by niemowlę zasnęło.

Nie ma się co torturować, jeżeli nie wytrzymujesz płaczu maleństwa, uśpij je w swoich ramionach. Działając przeciwko swojej filozofii rodzicielstwa sprawisz, że źle się będziesz czuć ze sobą jako rodzicem, a metoda usypiania prawdopodobnie nie przyniesie oczekiwanego skutku.

Jeżeli poprawnie będziesz stosować metodę „wypłakiwania się”, pamiętaj, że mimo płaczu maluszek jest bezpieczny. Tak samo jak jedziesz samochodem, nie wyjmiesz dziecka z fotelika, dlatego że płacze, wiesz, że jest bezpieczne, a płacz wynika z niewygody. Dziecko może marudzić przed snem, ponieważ woli być noszone, kołysane. Niemowlak nauczy się sam zasypiać jeżeli dasz mu szansę.

Czym „wypłakanie się” niemowlaka NIE jest.

Jak nauczyć maluszka samodzielnie zasypiać wcześniej wspomnianym sposobem, znajdziecie wiele na internecie. Czego jest już mniej w sieci, to czym ta metoda nie jest:

  • „Wypłakiwanie” nie jest zastąpieniem dziecku posiłków, gdy niemowlę wielokrotnie budzi się w nocy z głodu.
  • „Wypłakiwania” nie stosujemy gdy niemowlę jest głodne, ma brudną pieluchę, jest chłodno, jest chore itd. Jednym powodem płaczu ma być chęć niemowlaka aby rodzice je ukołysali do snu.
  • „Wypłakiwanie” nie zastępuje opieki nad maleństwem, kiedy ono tego potrzebuje.
  • „Wypłakiwanie” nie jest pozostawieniem dziecka samego w pokoju, zamknięcie drzwi i ignorowanie płaczu do momentu aż maluch się zmęczy i zaśnie ze zmęczenia fizycznego płaczem.

Powodzenia!! Nie bój się nauczyć dziecka spać samodzielnie! Zyskasz nie tylko spokój w nocy ale także w ciągu dnia, kiedy będziesz kłaść swoje niemowlę na drzemkę. Już wiesz, że jest to metoda bezpieczna i najbardziej efektywna, jednak nie torturuj się to Ty wiesz co jest najlepsze dla swojego dziecka!

Polecam „10 Wskazówek aby niemowlę spało całą noc”

Źródło informacji dotyczących rezulatatów badań nad metodami usypiania: Journal Pediatrics 2016

Odchudzanie jak blogowanie.

Odchudzanie z sukcesem i prowadzenia bloga, to jeden z tych celów, który jest trudny do zrealizowania, ale… jako matka piątki dzieci, nie poddaję się! Gdy zacznę regularnie blogować, zacznę regularnie ćwiczyć… prawdopodobnie 🙂

Blogowanie i odchudzanie wymagają planu.

Tutaj zaczynają się schody 🙂 Plan jest początkiem wszystkiego, postawienie sobie celów krótko i długoterminowych, realistycznych, a potem ich konsekwentna realizacja. Brzmi łatwo? Jedyne co robię regularnie to chodzę do kościoła, przebieram dzieci, gotuję, robię zakupy… a to wszystko z miłości. Blogowanie i odchudzenie bardzo lubię, ale bardziej lubię słodkie czekoladki, białą bułkę z masłem i szynką, a zamiast pisania o moich pasjach, wolę wieczorem (jak jeszcze mam siłę) obejrzeć film na Netflix :). Dlatego potrzebuję planu! Jak my wszystkie niezorganizowane matki :), planu, żeby bułeczka z masłem i Netflix nie wygrały z moimi planami.

Pisanie bloga i zrzucenie paru kg, dzięki zdrowszej diecie i ćwiczeniom, daje mi coś czego nie da Netflix i czekolada… satysfakcję. Bardzo dużą satysfakcję, taką samą jaką daje mi współprowadzenie firmy, pomaganie innym w rozwiązywaniu problemów… nawet tych matematycznych 🙂

Odchudzanie i blogowanie wymagają zmiany nawyków.

Zmiana nawyków wymaga planu i konsekwencji w wypełnieniu tego planu. Nie będę pisać jak trudno jest zmienić nawyki będąc mamą niezależnie, czy mamą piątki czy dwójki dzieci, czy chociażby jednego niemowlaka. Wydaje się, że nasze matkowe życie jest nudne i przewidywalne, ale nic bardziej mylnego. Codziennie niespodzianki… dziś zapchany zlew i hydraulik, wczoraj limo Amelki która przewróciła się na hulajnodze, ciekawe co będzie jutro? … tak naprawdę nie jestem ciekawa.

Mam 39 rozpoczętych postów. Na 112 napisanych postów, aż 39 jest nigdy nie zakończonych i opublikowanych. Tyle samo razy zaczynałam regularnie ćwiczyć, nie wspomnę o innych projektach. A Ty ile diet rozpoczęłaś? 🙂

Ten post jest dla mnie.

Ten post jest dla mnie i dla Ciebie, mamy która przed nowym rokiem postawi sobie nowe cele: schudnąć, pisać bloga, książkę, zacząć uczyć się nowego języka (to do mojej mamy) lub nauczyć swojego trzylatka czytać. Powiesz, wystarczy zapisać się na gimnastykę, zapłacić i regularnie chodzić, lub iść do dietetyka, który ułoży dietę, lub chodzić do biura i wykonywać swoje obowiązki. Co innego gdy nie ma możliwości wyjść na siłownię, zapisać się do dietetyka, czy biuro jest domem, pełnym pokus jak pranie, odkurzanie, prasowanie, spacer z dzieckiem w ładną pogodę. Siła woli niestety nie wystarcza, zawodzi tak samo często jak….  mój żołądek który woła o czekoladkę 🙂 O rany czuję się jak alkoholiczka uzależniona od spontaniczności czyli nieregularności w działaniach.

Ten post jest dla mnie jak kontrakt, który podpisuję sama z sobą i z Tobą. Od dziś będę konsekwentna w mych działaniach – blogowaniu i odchudzaniu 🙂 Jeden krok do przodu już za mną – stworzenie kalendarza redakcyjnego czyli dokładne opisanie celów/postów do nowego roku. Teraz tylko się tego trzymać!

San Francisco

72 kg ale 15 km na rowerze z San Francisco do Sausalito przejechałam 🙂 jednorazowa kondycja jest 🙂

10 powodów przeciwko zakupom świątecznym.

W tym roku prezenty na święta zrobiłam już latem i będzie to moja nowa świąteczna tradycja. Dlaczego? Kupowanie prezentów przed świętami ma same wady:

  1. Dzieci chcą wszystko co zobaczą w sklepie, w TV, u kolegi. Nawet 500+ nie pomoże, aby zrealizować listę świąteczną dziecka, która czym bliżej świąt tym bardziej się wydłuża. I choćby wszystko dostali i tak marudom nie wystarczy.
  2. Szukanie prezentów to jak maraton i bieg przez przeszkody, a w między czasie jeszcze koncerty w szkole, przedstawienia w przedszkolu, kiermasze, kartki, planowanie podróży, wigilii.
  3. Większość prezentów parę dni później skończy w pudle z zabawkami, zwłaszcza, te które dzieci chcą gdyż widziały reklamę 100 razy i mają mózgi przeprane. Oj a to bardzo boli kiedy zabawka za 300zł następnego dnia wala się po domu.
  4. Nie mogę patrzeć na wychudzone Barbie i zabawki z filmów jak Gwiezdne Wojny czy Żółwie Ninja, które kosztują krocie nie za jakość i pomysłowość tylko za licencję.  Pod świąteczną presją, pewnie bym takie zakupiła, czym dalej od świąt tym moje decyzje są bardziej racjonalne, mądre i przemyślane. A Barbie czy inne Gwiezdne wojny dostaną i tak od wujków, dziadków i innych cioć.
  5. Przepychanie się przez tłumy rodziców i stanie w niemiłosiernie długich kolejkach.
  6. Każdą wolną chwilę bez dzieci zamiast spędzić w domu przy kawce i dobrym serialu to biega się po sklepach za zabawkami.
  7. Ta presja, że się nie zdąży kupić, że już nie będzie, że nie dojdzie na czas jest nie do zniesienia, wystarczy nerwów związanych z podróżowaniem i odwiedzinami rodziny 🙂
  8. Wchodzisz do sklepu, wydaje Ci się, że wszystko kupiłaś, wychodzisz i nagle sobie przypominasz, że nie wzięłaś taśmy, że nie masz papieru, kokardek itd.
  9. Prezenty dla własnej dziatwy to czubek góry lodowej, jeszcze prezenty dla chrześniaków, bratanków, rodziców, braci, nauczycieli…. męża!
  10. Lego, wszędzie Lego.

Znajdzie się wiele więcej powodów, żeby zakupy zacząć robić już latem. Co ważne mając liczne latorośle jak ja, nie kumulują mi się koszty prezentów na jeden miesiąc i wtedy mogę sobie pozwolić na zabawki najlepszej jakości, a nie tani badziew.

W  ciągu roku złapię promocje, wyprzedaże, wybiorę zabawki bez presji marud, wybieram takie zabawki, gry, którymi moje dzieci w różnym wieku będą mogły się bawić, po które maluchy będą sięgać co jakiś czas i nie wyrzucę czy oddam po jakimś czasie. Klocki są niezawodne – Uncle Goose, JawBones, Przyssawki. Gry rodzinne jak Pudełka i Piłeczki Box and Balls, Scrable, Jenga. Dla Helki kolejne koniki – ale nie ponny :), które nigdy się jej nie nudzą i kolejny Kąpielowy Przyjaciel tym razem Delifn bo gąbek w kąpieli nigdy za wiele. Dla Konradka kolejny samochodzik Modarri tym razem wersja Delux do kolekcji, oraz co mu się od roku marzy zdalnie sterowany samochód Carrera.

Same plusy robienia świątecznych zakupów w ciągu całego roku, więcej czasu przed Świętami, leprze prezenty, mniej stresu i co najważniejsze to skupienie na tym co najważniejsze czyli na Dobrej Nowinie. W końcu Święta Bożego Narodzenia to Bóg się Rodzi a nie Mikołaj przychodzi 🙂

Nie masz jeszcze prezentów dla dzieci? Nie koniecznie swoich…. do końca roku z kodem rabatowym BALONIKI, po założeniu konta, otrzymasz 15% rabatu w sklepie KoloroweBaloniki.pl. Przesyłka GRATIS już od zakupów za 50zł!

 

Ludzie i śmieci.

Poronienie, to temat tabu, mimo że statystycznie co czwarta kobieta raz w życiu poroni. Co czwarta z nas doświadczyła poronienia i często nie jednego. A kiedy nasze dziecko umiera pozostajemy same z tym bólem. Październik to miesiąc świadomości o poronieniach, martwych porodach i śmierci noworodków… jednak nie w Polsce.
pregnancy-infant-loss-remembrance-day

Jest miesiąc świadomości raka, miesiąc świadomości autyzmu, i wiele innych, jednak nie ma w Polsce miesiąca świadomości o poronieniach, choć jest na świecie. W 1988 roku prezydent Regan cały miesiąc październik, dedykował świadomości o utracie ciąży i noworodka – Pregnancy and Infant Loss Awareness Month. Od 2002 roku 15 października jest dniem Pamięci o Utracie Ciąży i Noworodka – Pregnancy and Infant Loss Remembrance Day.

Dlaczego tak mało się mówi o poronieniach, mimo że dotyka dużej liczby kobiet, rodzin. Powodem może być brak informacji, przesądy dotyczące poronienia. Kobieta, która czuje się winna, która często nie mówi o tym nikomu. Dlaczego? Utrata ciąży nie jest winą kobiety. Jednak my twarde matki polki często obwiniamy się, może gdybym tego nie zjadła, nie poszła biegać, nie nosiła zakupów. Czy chodzi o wstyd, poczucie bezradności, że nic nie można było zrobić aby temu zapobiec.

Poronienie to śmierć nim narodziło się życie. Gdy umiera osoba, jest pogrzeb, żałoba, przychodzi rodzina, przyjaciele z pomocą. Poronienie to śmierć często w tajemnicy. Najczęściej dochodzi do utraty dziecka w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Niepisana reguła o nie informowaniu o ciąży w pierwszym trymestrze, sprzyja tajemnicy poronienia. Jak mówić o utracie dziecka, jeżeli nikt nie wiedział, że na nie czekamy.

Serce dziecka bije już w 16 dniu od zapłodnienia! Pierwsze 3 miesiące są najtrudniejsze dla kobiety, bardzo trudno jest ukryć ciążę, nasze ciało krzyczy, że czekamy na dziecko.  Nie można w sobie zdusić tego, że jest w nas nowe życie i przez 12 tygodni udawać, że nic się nie dzieje. A gdy jesteśmy szczęśliwe, jak nie podzielić się naszym szczęściem z całym świtem.

Nie mówienie o ciąży jest bardzo trudne i tym trudniejsze jest gdy dochodzi do poronienia, zwłaszcza dla matek, które długo oczekują na upragnionego maluszka.  Kobieta, matka potrzebuje wsparcia od rodzinny, przyjaciół, potrzebuje przeżyć żałobę po stracie dziecka. Dziecka, które mimo, że przez krótką chwilę, było w jej życiu.

 

Jestem matką aniołka.

Będąc matką piątki dzieci, statystyka mnie nie ominęła. Poroniłam moje piątek dziecko w pierwszym trymestrze ciąży. I tak jak wszystkim od razu powiedziałam o ciąży tak wszyscy dowiedzieli się o poronieniu.  Dzięki temu, mogłam podzielić się bólem i smutkiem, odsiedzieć swoje w domu, nie chodzić na przyjęcia urodzinowe z dziećmi.

Poronienie to nie tylko ból emocjonalny, ale także fizyczny. Nie tylko dusza, ale całe ciało to czuje. Dlatego nie da udawać się, że nic się nie stało, niezależnie od tygodnia ciąży. Ukrycie poronienia przed przyjaciółmi i światem jest o wiele trudniejsze niż ukrycie ciąży i o tyle bardziej bolesne.

Moje dzieci, od kiedy dowiedziały się że będą miały brata lub siostrę, czekały na niemowlaka i tak gdy doszło do poronienia, dla nich umarł noworodek, a nie 12 tygodniowy płód.  Pochowanie, go krótka modlitwa prowadzona przez księdza, pozwoliłam nam odpowiednio przeżyć żałobę i wrócić do dnia codziennego.

mommytoanangel

Człowiek i śmieć.

Gdy dochodzi do poronienia w pierwszym trymestrze ciąży, ciało niemowlaka jest tak małe, my tak obite fizycznie i psychicznie, nie zastanawiamy się co się dzieje z płodem. Ten moment może przyjść później, gdy będzie już za późno. Ja miałam to szczęście, że pielęgniarka zapytała się nas czy chcemy odebrać ciało dziecka czy zostawić w szpitalu.

Pozostawienie w szpitalu oznacza, że dziecko zostaje odpadem medycznym, śmieciem, który z całą resztą szpitalnych śmieci zostaje spalone. Odbierając ciało ze szpitala, możemy je pochować lub skremować, przeżyć żałobę.

Noworodek, który umiera, niezależnie od tygodnia ciąży, jest takim samym człowiekiem, jak ten który narodził się po 9 miesiącach. Należy mu się szacunek i godne traktowanie. Dla szpitala płód jest odpadem medyczny, dla rodzica człowiekiem. Dla państwa jest tym co zadecyduje rodzić, lub szpital nie informując matki o jej i jej dziecka prawach.  Kiedyś wydawało mi się, że wszyscy rodzimy się równi.

Obowiązkiem szpitala, a nie szczęście trafienia na przyzwoity personel, powinno być poinformowanie matki, że ma prawo odebrania płodu ze szpitala i pochowania go. Co więcej można otrzymać z ZUS’u zasiłek pogrzebowy i 8 tygodniowy urlop macierzyński, co pozwoli kobiecie na wrócenie do zdrowia fizycznego i psychicznego.

Jako społeczeństwo powinniśmy być lepsi, współczujący, pomocni, wyrozumiali, widzieć człowieka, tam gdzie jest. Pytanie matki czy była to planowana ciąża czy tak zwana wpadka, nie pomniejsza bólu, czy był to 2 czy 4 miesiąc. Nie umiejszajmy bólu kobiety, bądźmy dla niej wsparciem, okażmy współczucie, żal. Dajmy jej tyle czasu ile potrzebuje na żałobę.

Osobiście uważam, że najczęściej ciało kobiety wie co jest dla niej dobre i zawsze są istotne powody poronienia.  Jest to bolesne, jednak lepiej jeżeli do niego dochodzi jeśli płód jest chory lub są powikłania ciąży. Cieszę się (jakkolwiek to dziwnie brzmi), że na przykład nie zostałam postawiona przed wyborem przerwania ciąży gdyż moje życie byłoby zagrożone. Jednak smutek utraty dziecka wciąż pozostaje.

Mimo, że urodziłam kolejne dziecko, niezamierzenie wracam myślami do tamtego wydarzenia. Zastanawiam się, dziś miałby półtora roku, jakby wyglądał, czy byłby grzeczny i nie byłoby dziś ukochanego Gabrielka gdyby nie tamto poronienie.  Moje dzieci mówią, że jest ich sześcioro, jedno w niebie.

550157e7-90c5-4d4c-b683-9dcd519b5d91